Współczesna
    TV

    Współczesna TV

    Rozwiń
    Współczesna
    TV
    Zwiń

    Współczesna TV

    Współczesna TV, czyli nowa telewizja internetowa. Od poniedziałku do piątku specjalnie dla Was tworzymy ekskluzywne materiały wideo dotyczące regionu!

    Ratują swoje portfele

    Ratują swoje portfele

    (KP)

    Gazeta Współczesna

    Aktualizacja:

    Gazeta Współczesna

    W białostockim pogotowiu ratunkowym brakuje lekarzy. Medycy masowo bowiem wyjeżdżają do Niemiec, Szwecji czy Norwegii. Pracując w tych krajach mogą liczyć na duże pieniądze, spokojną posadę i szacunek społeczny. W pogotowiu ciężko o którąkolwiek z tych rzeczy.
    Największy problem jest z lekarzami między godz. 7 a 15, kiedy pracują na pierwszą zmianę w szpitalach i przychodniach. Już teraz się zdarza, że karetki wyjeżdżają w tych godzinach tylko z kierowcą i ratownikiem medycznym.
    W zespołach reanimacyjnych powinni zaś jeździć anestezjolodzy czy specjaliści medycyny ratunkowej. W karetkach wypadkowych potrzebni są interniści i inni specjaliści. Tymczasem w ciągu dnia tych specjalistów zwyczajnie brak.
    - Mamy poważne problemy, zwłaszcza w terenie. W Hajnówce odszedł anestezjolog i karetka będzie pewnie jeździć bez lekarza - twierdzi Ryszard Wiśniewski, dyrektor białostockiego pogotowia ratunkowego. - Mamy dobrze wyszkolonych ratowników medycznych, którym już się zdarza jechać do wypadku tylko z kierowcą. Niestety, takie zespoły nie są zakontraktowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia.
    NFZ nie może dać pieniędzy na zespoły ratownicze bez lekarza, ponieważ nie są one określone w przepisach, więc nie mogą być "przedmiotem kontraktowania".
    - Przepisy, na podstawie których kontraktujemy zespoły ratunkowe, określają m.in. wymogi kwalifikacyjne osób, jeżdżących w karetkach - twierdzi Grażyna Pawelec, rzecznik prasowy Narodowego Funduszu Zdrowia w Białymstoku. - W tej sprawie potrzebna jest zmiana przepisów. My nie możemy bezpodstawnie przyznawać pieniędzy.
    Zanim przepisy się zmienią, w białostockim pogotowiu może zabraknąć do pracy lekarzy, którzy zamiast zarabiać 1,5 tys. zł, zdecydują się na 10, 20 czy nawet 50 tys. miesięcznie w Danii, Norwegii czy Szwecji.
    - Każdy się zastanawia. Jednak dla tych, którzy jeszcze zostali, praca w pogotowiu jest największą satysfakcją. Decydując się na te studia wiedzieliśmy, że nie zarobimy kokosów, a będziemy ratować ludzkie życie. Jednak nie dziwię się tym, którzy, oprócz ratowania życia, chcą jeszcze ratować swoje portfele - powiedziała Ewa Szymczuk, lekarz białostockiego pogotowia.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama