Współczesna
    TV

    Współczesna TV

    Rozwiń
    Współczesna
    TV
    Zwiń

    Współczesna TV

    Współczesna TV, czyli nowa telewizja internetowa. Od poniedziałku do piątku specjalnie dla Was tworzymy ekskluzywne materiały wideo dotyczące regionu!

    Widmo bankructwa jeszcze nie straszy

    Widmo bankructwa jeszcze nie straszy

    Agnieszka Kaszuba

    Gazeta Współczesna

    Aktualizacja:

    Gazeta Współczesna

    Na Podlasiu nie ma ani jednej gminy, która byłaby wolna od długów. Ich budżety pękają w szwach. Regułą jest to, że im większa miejscowość, tym więcej kredytów do spłacenia.

    Jedną z niewielu gmin, która w tym roku nie zaciągnęła jeszcze żadnego kredytu, są Siemiatycze. Nie oznacza to jednak, że miasto nie spłaca długów. Pozostały one z lat poprzednich.
    - W tym roku nasze zadłużenie wyniesie ponad 3,7 mln zł - wyjaśnia Danuta Jaszczut, skarbnik Siemiatycz.
    Zaciągane przez gminy kredyty idą głównie na inwestycje, na które brakuje pieniędzy w miejskich kasach, bo budżety gmin są przeciążone finansowaniem deficytowej oświaty.
    - Musieliśmy w tym roku pożyczyć aż 1 mln zł na samą kanalizację osiedla Dąbrówka - wyjaśnia Maria Szczuka, skarbnik Wasil-kowa.
    Większe miasta pożyczają znacznie więcej.
    W tym roku dług Białegostoku sięgnie prawie 210 mln złotych. Z powodu tak dużego zadłużenia, w ubiegłym roku białostoccy radni nie uchwalili budżetu. Zrobiła to za nich regionalna Izba Obrachunkowa, która wykreśliła z planu część inwestycji, pozostawiając w nim tylko te niezbędne dla funkcjonowania gminy.
    - Zaciągamy kredyty głównie na inwestycje drogowe i termo-modernizacje - tłumaczy Tadeusz Arłukowicz, rzecznik prasowy prezydenta Białegostoku. - Musimy zaciągnąć kredyty, bo inaczej miasto w ogóle by się nie rozwijało. I także byłyby pretensje...
    Tadeusz Arłukowicz jednocześnie podkreśla, że dochody miasta ciągle rosną i w tym roku przekroczą 641 mln złotych.
    - Więc nasze zadłużenie w stosunku do dochodów wyniesie zaledwie 32 proc., a dopuszczalne jest aż 60 - dodaje Tadeusz Arłukowicz.
    Tegoroczny dług Łomży wyniesie prawie 38 mln zł.
    - Kredyty zaciągamy głównie na inwestycje w dziedzinie infrastruktury, ochrony środowiska i gospodarki komunalnej - wylicza Łukasz Czech z biura prasowego łomżyńskiego magistratu. - Edukację, która jest największym zadaniem budżetowym, staramy się finansować ze środków własnych.
    Jeden z największych długów w przeliczeniu na jednego mieszkańca mają natomiast Suwałki. Na jednego suwalczanina przypada prawie 1 tys. zł z miejskich kredytów.
    - W tym roku czekało nas wiele dużych inwestycji, więc i zadłużenie musiało trochę wzrosnąć - mówi Wiesław Stelmach, skarbnik Suwałk. - Sama przebudowa ul. Sikorskiego, Grunwaldzkiej i Bakałażewskiej kosztowała nas ponad 23 mln zł.
    Zadłużenie większości podlaskich miast waha się w granicach 30 - 40 procent. Jeśli przekroczyłoby 60 proc., to wtedy Izba Obrachunkowa ogłasza taką gminę bankrutem.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama