Współczesna
    TV

    Współczesna TV

    Rozwiń
    Współczesna
    TV
    Zwiń

    Współczesna TV

    Współczesna TV, czyli nowa telewizja internetowa. Od poniedziałku do piątku specjalnie dla Was tworzymy ekskluzywne materiały wideo dotyczące regionu!

    Cud matczynej miłości

    Cud matczynej miłości

    Ewa Sznejder

    Gazeta Współczesna

    Aktualizacja:

    Gazeta Współczesna

    - Mówiono, żebym pogodziła się z losem, bo Edytka nie będzie chodzić wcześniej niż za kilka lat - Grażyna Jańczuk ma łzy w oczach. Jej córka, która miała średnią ocen 5,85, po wypadku na pięć tygodni zapadła w śpiączkę. Musiała od początku uczyć się mówić, czytać, pisać. Matka nie dała za wygraną. Dziś Edyta kończy gimnazjum.
    – Kiedy odwiedzaliśmy Edytkę w szpitalu, monitory pokazywały, że jej serce bije szybciej – mówi Grażyna Jańczuk, obejmując córkę. – Wierzę, że jeszcze

    – Kiedy odwiedzaliśmy Edytkę w szpitalu, monitory pokazywały, że jej serce bije szybciej – mówi Grażyna Jańczuk, obejmując córkę. – Wierzę, że jeszcze będzie jak dawniej. ©A. Gardocki

    Było lato. Przeraźliwy pisk hamulców. Głuche uderzenie drobnego ciała 12-letniej dziewczynki, które odbiło się od samochodu. Trepanacja czaszki. Śpiączka.
    - Trzeba przyzwyczaić się do nowej rzeczywistości, do nowej Edyty. Wszystko się skończyło - radzili lekarze.
    Nic nie będzie jak dawniej
    To było trzy lata temu. Stan dziewczynki po wypadku był tragiczny. Hanna Dackiewicz, ordynator oddziału intensywnej terapii w Szpitalu Wojewódzkim w Łomży, miała wówczas dyżur.
    - Pamiętam Edytę dokładnie, wszyscy ją zapamiętaliśmy - wspomina lekarka. - Pierwsza ocena neurologiczna była bardzo zła. Bardzo duży uraz głowy, liczne złamania kości czaszki, duże stłuczenie całej półkuli mózgu.
    Edytkę przywieziono nieprzytomną, natychmiast zrobiliśmy trepanację. Cały zespół się zaangażował. Robiliśmy kolejne badania tomograficzne, konsultowaliśmy się ze specjalistami z klinik warszawskich.
    Stan, w jakim znalazła się Edyta, "według danych statystycznych w ponad 95 proc. kończy się śmiercią lub stanem wegetatywnym" - ocenili specjaliści.
    Cuda się zdarzają
    - Zemdlałam, kiedy mi lekarze to powiedzieli - Grażyna Jańczuk ma łzy w oczach. - Trzy tygodnie nie mogłam się ruszyć, brałam środki uspokajające, prawie nie jadłam.
    Ordynator oddziału intensywnej terapii podjął decyzję: rodzina musi pomóc w wybudzeniu dziecka. Sama medycyna to za mało.
    - Na zmianę dyżurowaliśmy w szpitalu: babcia, ciocia, ja, koleżanka Edytki - wspomina matka. - Masaże, muzyka, głośne czytanie. Pokój mienił się od kolorów. Chcieliśmy dostarczyć jej jak najwięcej doznań.
    Edyta po miesiącu zaczęła wodzić wzrokiem po obrazku. Ruszać palcami. Ściskać rękę mamy.
    - Wcześniej nie wiedzieliśmy, czy reakcje Edytki są świadome - mówi Hanna Dackiewicz. - Jednak cuda się zdarzają.
    Edyta, dostaw nogę!
    Trzy tygodnie na turnusach rehabilitacyjnych, trzy tygodnie w domu. Masaże, ćwiczenia ruchowe i logopedyczne, trening mózgu. Dziesiątki książek z zakresu rehabilitacji, neurologii i metod pobudzania rozwoju.
    - Wiele musieliśmy się sami nauczyć - tłumaczy ciocia Edyty, Jolanta Bereda. - Pielęgniarki śmiały się, że musztruję ją jak w wojsku. Bo chodziłyśmy po korytarzach i powtarzałam setki razy: Edyta, dostaw nogę!
    Po roku Edyta rozpoczęła intensywny trening mózgu.
    - Straciła to, co miała najcen-niejszego - mówi Grażyna Jańczuk. - Ale to bardzo zdolna dziewczynka, zaczęła szybko nadrabiać. Okazało się, że pamięta wiele ze szkoły.
    Edyta czeka na pobyt w specjalistycznej klinice w Bydgoszczy. Ma wyznaczony termin za... trzy lata.
    - Nie możemy czekać - mówi z mocą jej matka. - Tylko teraz mózg jest tak plastyczny.
    Rehabilitację prowadzą zatem w większości prywatni terapeuci. Dochodząc w sądzie odszkodowania od firmy ubezpieczeniowej, Grażyna Jańczuk udokumen-towała, że co miesiąc wydaje na leczenie córki 10 tys. zł.
    Chcę być zdrowa!
    16-letnia Edyta rusza się powoli, trochę niepewnie stawia sztywne kroki. Nie rusza prawą ręką. Powieka opada jej bezwiednie na oko. Mówi wolno, z trudem, robi długie przerwy.
    - Uwielbiam konie - uśmiecha się radośnie. - Byłam na zawodach w Warszawie i nikt nie zwracał uwagi na to, że jestem niepełnosprawna - zamyśla się. - Bo ja chciałabym, żeby było jak dawniej, kiedy się dobrze uczyłam. Chcę wrócić do szkoły. Chcę być zdrowa.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama