Współczesna
    TV

    Współczesna TV

    Rozwiń
    Współczesna
    TV
    Zwiń

    Współczesna TV

    Współczesna TV, czyli nowa telewizja internetowa. Od poniedziałku do piątku specjalnie dla Was tworzymy ekskluzywne materiały wideo dotyczące regionu!

    Bili, żeby zabić

    Bili, żeby zabić

    (jg)

    Gazeta Współczesna

    Aktualizacja:

    Gazeta Współczesna

    Bili, żeby zabić
    W czwartek w szpitalu zmarł 19-letni Adrian R., syn białostockiego policjanta i kibic Jagiellonii. Dzień wcześniej przed domem napadli na niego bandyci, którzy pobili go kijami i kilka razy uderzyli nożem. Policja wiąże tę sprawę z wcześniejszą napaścią na trzech nastolatków, w tym dwóch piłkarzy z drużyny młodzieżowej Jagiellonii.
    Bili, żeby zabić
    - Ci czterej bandyci czekali na Adriana na rogu ulic Zielnej i Równej - mówi kobieta, która przez okno widziała napad. - Najwyraźniej wiedzieli, że będzie o tej porze wychodził do szkoły. Bili go po głowie pałkami, potem jeden z nich usiadł na Adrianie i uderzył go nożem. Zaraz podniósł się krzyk, oni uciekli, a zakrwawiony Adrian został na chodniku.
    Świadkowie natychmiast wezwali pogotowie ratunkowe. Lekarze robili, co w ich mocy, ale obrażenia były zbyt poważne. Chłopiec doznał stłuczenia mózgu, nóż przebił płuco, doszło do krwotoku. Odniósł też wiele innych obrażeń od uderzeń pałki.
    To nie był przypadek
    Policjanci zabezpieczyli przedmioty porzucone przez sprawców: trzonek od siekiery i połamany kij. Od środy zatrzymali już kilkanaście osób. Policja zakwalifi- kowała śledztwo w sprawie śmierci Adriana R. jako pobicie ze skutkiem śmiertelnym, choć świadkowie uważają, że to było zabójstwo.
    - Skoro bandyta uderzył nożem, to po to, żeby zabić - mówią.
    Komendant miejski policji, insp. Jacek Warchoł powołał specjalną grupę do wyjaśnienia okoliczności śmierci 19-latka.
    - Wcześniej czy później dopadniemy bandytów - mówią policjanci. - W takich sprawach zawsze mobilizujemy wszystkie siły, tu w dodatku zabito syna naszego kolegi.
    Policja nie chce wypowiadać się na temat motywów napadu. Wiadomo, że atak nie był przypadkowy. W pobliżu miejsca napadu na napastników czekał bowiem samochód, którym uciekli.
    Pretorianie kontra skini
    Dwa dni wcześniej, w poniedziałek wieczorem kilku chuliganów uzbrojonych w siekierę i kije napadło na ul. Rzemieślniczej na dwóch piłkarzy drużyny młodzieżowej Jagiellonii oraz ich kolegę. Poszkodowani piłkarze to 15-letni Kamil H. z Łomży oraz 15-letni Tomasz K. Jeden z nich doznał obrażeń głowy i przebywa w szpitalu, drugiemu ostrze noża uszkodziło wątrobę. Ma też poranione nogi. Przeszedł operację, rodzice wypisali go ze szpitala na własną prośbę.
    Na razie nie wiadomo, czy atak na Adriana R. - zagorzałego kibica Jagiellonii - był zemstą za napad na "trampkarzy", czy też obu napadów dokonała ta sama grupa pseudokibiców. Wiadomo jedynie, że Adrian w poniedziałkowych zdarzeniach nie brał udziału. Z relacji poszkodowanych piłkarzy wynika, że zostali zaatakowani przypadkowo. Ale nie wyklucza się również takiej wersji, że w pobliżu Rzemieślniczej miało dojść do "ustawki", czyli konfrontacji dwóch grup pseudokibiców. Takie głosy pojawiły się na internetowych czatach pseudokibiców.
    Jakiś czas temu grupa pseudokibiców podzieliła się na dwa wrogie obozy: tzw. "Pretorian" - rzekomej elity i tzw. "skinów". Między nimi dochodziło do waśni już wcześniej, teraz walka może się nasilić.
    Nieporozumienia między białostockimi pseudokibicami nasiliły się miesiąc temu. 12 listopada, po meczu Jagiellonii z Widzewem Łódź, między kibicami wracającymi do Białegostoku pociągiem doszło do bójki. Niektórzy pseudokibice byli uzbrojeni w pałki i siekiery. Nikt jednak nie odniósł poważnych obrażeń, choć niewiele brakowało.
    Kilka dni później, 18 listopada, nieznani sprawcy wybili szybę w pubie "Jaga" i wrzucili do środka siekierę, na której widniał napis: "Śmierć dysydentom". W ostatnich dniach do drobnych utarczek między kibicami doszło też na os. Słoneczny Stok, ale obyło się bez obrażeń.
    Leszek Karpowicz, prezes Stowarzyszenia Sympatyków Jagiellonii:
    - Adrian nie był członkiem naszego stowarzyszenia, ale znałem go z widzenia, bo często chodził na mecze. Nie znam całej sprawy, bo od dwóch tygodni jestem za granicą. Ale zawsze, gdy coś dzieje się na ulicach, to padają różne zdania pod adresem kibiców. Tymczasem po prostu chuligaństwo uliczne przenosi się na stadiony.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama