Współczesna
    TV

    Współczesna TV

    Rozwiń
    Współczesna
    TV
    Zwiń

    Współczesna TV

    Współczesna TV, czyli nowa telewizja internetowa. Od poniedziałku do piątku specjalnie dla Was tworzymy ekskluzywne materiały wideo dotyczące regionu!

    Nagranie prawdy

    (tom)

    Gazeta Współczesna

    Aktualizacja:

    Gazeta Współczesna

    Większość dokumentów prokuratorskich i sądowych Dziarnowski wozi cały czas, na wszelki wypadek, ze sobą. W teczce ma też magnetofon. Nigdy nie wiadomo,

    Większość dokumentów prokuratorskich i sądowych Dziarnowski wozi cały czas, na wszelki wypadek, ze sobą. W teczce ma też magnetofon. Nigdy nie wiadomo, kiedy może się przydać. ©T. Kubaszewski

    Powiedz, kto mnie załatwił? - dobiegający z taśmy głos Janusza Dziarnowskiego, byłego policjanta, słychać wyraźnie. - Komendant Pieńczykowski, razem z prokuratorem - odpowiada Karol Ch., do niedawna naczelnik sekcji kryminalnej w augustowskiej komendzie. Nazwisko prokuratora nagrało się jednak nie najlepiej. Na taki moment Dziarnowski czekał prawie cztery lata.
    Większość dokumentów prokuratorskich i sądowych Dziarnowski wozi cały czas, na wszelki wypadek, ze sobą. W teczce ma też magnetofon. Nigdy nie wiadomo,

    Większość dokumentów prokuratorskich i sądowych Dziarnowski wozi cały czas, na wszelki wypadek, ze sobą. W teczce ma też magnetofon. Nigdy nie wiadomo, kiedy może się przydać. ©T. Kubaszewski

    - Wyrzucili mnie z policji dlatego, że byłem krnąbrny, nie dałem sobie dmuchać w kaszę - opowiada. - Głośno też mówiłem, co myślę.
    Usłyszał, co chciał
    4 stycznia przemierzał jedną z ulic w Augustowie. Nagle jakiś samochód zajechał mu drogę. Udało mu się dopaść odjeżdżający pojazd. Za kierownicą siedział Karol Ch. - dawny przełożony z policji.
    - Wyraźnie czuć było od niego alkohol - opowiada Dziarnowski.
    Miał przy sobie niewielki magnetofon. Schował urządzenie do kieszeni i włączył. Ch. zależało na tym, żeby nie powiadamiać policji. Za kilkanaście dni odchodził na emeryturę. Wszystkie formalności zostały już załatwione. Gdyby jednak okazało się, że prowadził w stanie nietrzeźwym, wiele się jeszcze mogło zmienić. Odpowiedział więc na pytanie swego dawnego podwładnego.
    Sędziowie nie mieli wątpliwości
    W 2001 roku w Augustowie doszło do kolizji drogowej. Jedno prywatne auto potrąciło drugie. Nikomu nic się nie stało. Okazało się, że sprawcą kolizji jest miejscowy policjant, który prowadził pojazd po pijanemu. Dziarnowski spał w tym czasie na tylnym siedzeniu, bo, jak przyznaje, był kompletnie pijany. Zeznał, że za kierownicą siedział brat policjanta. Tak było, kiedy wszyscy wsiadali do auta. Później bracia się pokłócili i zamienili miejscami.
    Sprawa składania przez policjanta fałszywych zeznań została w błyskawicznym trybie wyłączona do osobnego postępowania. To wówczas mieli zadziałać komendant i prokurator. Nie pomogło nawet to, że z czasem Dziarnowski sprostował zeznania. Jak twierdzi, wtedy, gdy kolega przyznał, że to on prowadził samochód.
    Sądy dwóch instancji nie miały jednak wątpliwości. Został skazany na karę więzienia w zawieszeniu. Prokuratura udowadniała, że wcale nie był taki pijany i wszystko powinien pamiętać. W 2003 roku rozstał się z pracą w policji. Po siedmiu latach nienagannej służby, m.in. dwukrotnie wyróżnionej nagrodą pieniężną przez komendanta wojewódzkiego.
    Nadal szuka sprawiedliwości
    Karol Ch., były naczelnik sekcji kryminalnej, jest już na emeryturze. W trakcie zdarzenia z 4 stycznia trzeźwy, jak się okazało, nie był. Jak wykazało badanie krwi - miał 0,44 prom. alkoholu.
    - To głupoty - mówi o nagraniu dokonanym przez Dziarnowskiego. - Owszem, komendant zastanawiał się w 2001 roku nad natychmiastowym zwolnieniem tego policjanta, ale nie dlatego, iż go nie lubił, lecz, że ten próbował kryć kolegę. I chyba rzeczywiście konsultował to z jakimś prokuratorem, ale na pewno nie z Jarosławem Tkaczukiem.
    Szef augustowskiej prokuratury w ogóle sprawy sobie nie przypomina. Niewiele pamięta również komendant Jerzy Pieńczykowski.
    Dziarnowski jednak nie ustępuje. Złożył doniesienie do prokuratury. Napisał w nim, że komendant, wykorzystując stanowisko służbowe, doprowadził do jego niesłusznego skazania, a potem zwolnienia z policji. Śledztwo trwa.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama