Współczesna
    TV

    Współczesna TV

    Rozwiń
    Współczesna
    TV
    Zwiń

    Współczesna TV

    Współczesna TV, czyli nowa telewizja internetowa. Od poniedziałku do piątku specjalnie dla Was tworzymy ekskluzywne materiały wideo dotyczące regionu!

    Chory na peryferiach

    Chory na peryferiach

    Mirosław Robert Derewońko

    Gazeta Współczesna

    Aktualizacja:

    Gazeta Współczesna

    Nie chwile, a dramatyczne godziny i dni grozy przeżyła rodzina Kazimierza N. z Goniądza. Pacjent z wszczepionym w USA pięć lat temu rozrusznikiem serca jeździł "erką" z Grajewa do Białegostoku i z powrotem, do Łomży i z powrotem, i... ponownie do Białegostoku!
    W Białymstoku pan Kazimierz był już w poniedziałek tydzień temu, gdzie opiekujący się nim kardiolog stwierdził dobry stan pacjenta i rozrusznika o 10-letniej gwarancji. Następnego dnia lekarka rodzinna z Goniądza skierowała go do szpitala w Grajewie z podejrzeniem żółtaczki zakaźnej.
    - Na oddziale zakaźnym okazało się, że to żółtaczka mechaniczna i skierowano pacjenta na oddział chirurgii - informuje dyrektor szpitala Grzegorz Dembski. - Skarżył się na silne bóle. Były wskazania do zabiegu usunięcia kamieni żółciowych.
    Stanął rozrusznik
    Kiedy chirurg Antoni Czacz-kowski podjął decyzję o operacji, nieoczekiwanie stanął rozrusznik, dlatego odstąpiono od interwencji chirurgicznej, a chory trafił na oddział intensywnej opieki medycznej. W karcie chorego ordynator OIOM-u Zbigniew Matoszko stwierdził "nagłe zatrzymanie krążenia w przebiegu braku czynności stabilizatora serca (...) i niewydolność krążeniowo-oddechową".
    - Teść długo był nieprzytomny, w śpiączce, zwijał się z bólu, cierpiał, a my błagaliśmy doktora, żeby nie operować w Grajewie, tylko jak najszybciej przewieźć tatę do kliniki w Białymstoku - synowa pana Kazimierza j jej mąż, z płaczem w miniony piątek alarmowali naszą redakcję. - Tu w Grajewie nikt nas nie słucha, oni go chyba chcą wykończyć!
    - Chcemy jak najszybciej przesłać pacjenta do Białegostoku - mówił ordynator chirurgii w Grajewie Antoni Czaczkowski. - Jeżeli nie uda się przekonać żadnego z oddziałów klinicznych, wyślę go na ostry dyżur, bo chcę pomóc jemu i jego rodzinie.
    Pan Kazimierz o godz. 13.00 wyjechał "erką" z Grajewa. Około 14. był na izbie przyjęć Szpitala Wojewódzkiego im. J. Śniadeckiego w Białymstoku. Pełniąca dyżur lekarka odmówiła komentarza. Pan Kazimierz został odesłany do szpitala MSWiA przy ul. Ciepłej. Tam doktor Marcin Gułaj stwierdził prawidłowe działanie rozrusznika serca pacjenta. Szczegółów nie zdradza, tłumacząc się tajemnicą lekarską. Pacjent wraca "erką" do Grajewa.
    - To nie jest odosobniony przypadek, że w Białymstoku nie przyjmują pacjentów z terenu - twierdzi dyrektor szpitala w Grajewie. - Nie jest jednak prosto dostać się do kliniki. Nie jest pan dzieckiem i chyba to rozumie.
    Żeby pomóc trzeba wozić
    W sobotę żona Kazimierza N. nie zastała go w grajewskim szpitalu.
    - Powieźli go do szpitala w Łomży - mówi żona.
    - Rzeczywiście, pan Kazimierz miał zrobioną w Łomży tomografię komputerową - potwierdza dyrektor Dembski. - Tam stwierdzono, że być może interwencja chirurgiczna będzie niepotrzebna, a wystarczy usunięcie kamieni żółciowych bez skalpela.
    Wczoraj około południa 75-letni człowiek z rozrusznikiem, po pobycie na OIOM-ie, wyjechał w kolejną podróż do Białegostoku! Przyjęto go na oddział kardiologii i gastrologii Publicznego Szpitala Klinicznego.
    Imiona i inicjały bohaterów zostały zmienione na ich życzenie.

    * Maciej Olesiński, rzecznik praw pacjenta przy podlaskim oddziale Narodowego Funduszu Zdrowia:
    Jeżeli pacjent ma od lekarza rodzinnego skierowanie do szpitala, to ma prawo wyboru placówki. Jeśli dzieje się coś nagłego i pacjent lub jego rodzina chce zmienić szpital, to decyzję podejmują lekarze opiekujący się nim w danej chwili. Jeżeli uważają, że ze względów medycznych dla ratowania zdrowia czy życia konieczne jest przewiezienie go do innego szpitala, to kontaktują się z odpowiednim szpitalem. Ustalają warunki dalszego leczenia. To jest niezwykle poważna decyzja medyczna, która zapada między lekarzami. Przepisy prawa określają, że to lekarz podejmuje ostateczną decyzję o sposobie postępowania na podstawie swojej wiedzy i doświadczenia i to on ponosi za to odpowiedzialność. Chyba że rodzina wypisze chorego ze szpitala na własne żądanie. Gdyby coś się stało, np. podczas transportu, to wówczas odpowiedzialność ponoszą pacjent i jego najbliżsi.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama