Współczesna
    TV

    Współczesna TV

    Rozwiń
    Współczesna
    TV
    Zwiń

    Współczesna TV

    Współczesna TV, czyli nowa telewizja internetowa. Od poniedziałku do piątku specjalnie dla Was tworzymy ekskluzywne materiały wideo dotyczące regionu!

    Boże, daj nam zdrowie!

    Boże, daj nam zdrowie!

    (luk)

    Gazeta Współczesna

    Aktualizacja:

    Gazeta Współczesna

    Do wypadków, zawałów i innych nagłych zdarzeń zagrożenia zdrowia i życia będzie przyjeżdżać do nas zamiast lekarza... ratownik medyczny - tak zakłada nowa ustawa o ratownictwie medycznym. Lekarza będą mogli wezwać dopiero ratownicy, którzy dotrą na miejsce zdarzenia.
    Według projektu ustawy, podstawowy skład trzyosobowego zespołu ratunkowego to minimum dwóch ratowników medycznych i kierowca. Nie ma miejsca ani dla lekarza, ani dla pielęgniarki. Podobnie będzie w przypadku Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Tu trzyosobowy zespół ma składać się z minimum jednego pilota i ratownika.
    - Chociaż zapisy nowej ustawy idą w dobrym kierunku, to wydaje się, że akurat pomysł na istnienie tylko zespołów ratunkowych bez lekarzy jest chybiony - ocenia Ryszard Wiśniewski, dyrektor Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Białymstoku.
    Specjalista czeka...na liście wojewody
    Dla lekarzy ustawa przewiduje jednak miejsce: przy wojewodach co miesiąc mają być tworzone listy medyków, pozostających w gotowości do nagłego wezwania do zdarzenia. Według zamierzeń projektodawców, gdy ratownicy po przybyciu na miejsce wypadku stwierdzą, że potrzebna im taka pomoc, skontaktują się z dyspozytorem Centrum Powiadamiania Ratunkowego, a dopiero ten wezwie lekarza. Nie wiadomo jednak, jak specjalista miałby dotrzeć na miejsce zdarzenia.
    - A co będzie, gdy ten lekarz "z listy" akurat będzie np. w kinie, albo nie będzie uchwytny pod telefonem? Zanim dyspozytorka znajdzie następnego i go wyśle, minie cenny czas - ocenia dr Wiśniewski. - Przecież takie przedłużanie momentu udzielenia fachowej pomocy jest ryzykowne. Nasi ratownicy medyczni nie są przygotowani do zastąpienia lekarza. Potrzebują wieloletniej praktyki, aby rozpoznać np. że ból brzucha to postać zawału!
    Według dyrektora, problem będzie też wtedy, gdy pacjent umrze zanim dojedzie karetka albo podczas przewozu do szpitala. Zgon może bowiem stwierdzić tylko lekarz.
    - Czyli taki pacjent będzie wieziony w tym celu chyba na izbę przyjęć - mówi dyrektor Wiśniewski. - Zresztą, jeśli system bez lekarzy wejdzie, izby przyjęć szpitali szybko się zatkają, bo ratownicy będą tam zawozić większość pacjentów.
    Ratowników zabraknie...
    Problemem może być też zapewnienie odpowiedniej liczby ratowników medycznych. Obecnie na Podlasiu jest 50 zespołów ratunkowych, w Białymstoku - 30. Aby zabezpieczyć pracę jednej karetki przez dobę, potrzeba 4-5 ratowników. W Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Białymstoku pracuje ich obecnie 15.
    - Ale aby zabezpieczyć działanie pogotowia według nowej ustawy, powinienem mieć ich dziesięć razy więcej - mówi dyrektor Wiśniewski. - Tylko skąd ich wziąć, przez trzy lata tylu się nie wykształci.
    ...a lekarze i pielęgniarki stracą pracę
    Według niego, gdyby ustawa w proponowanym kształcie weszła w życie, pracę straciliby i lekarze, i pielęgniarki, dla których w nowym systemie nie ma miejsca w karetkach.
    - Moim zdaniem, poza zespołami ratunkowymi powinny być jeszcze dodatkowe karetki z lekarzami, specjalistami, którzy będą wysyłani do określonych zdarzeń - mówi Wiśniewski. - Nie po to lekarze uczą się tyle lat zawodu, aby potem powierzyć życie i zdrowie ludzkie tylko ratownikom.
    Prof. Jerzy Robert Ładny, wojewódzki konsultant ds. ratownictwa medycznego:
    - Moim zdaniem, ratownicy medyczni są na tyle wyszkoleni, aby móc podejmować odpowiednie działania. Ustawa ma działać w oparciu o ich pracę i jest to dobre. Lekarz nie jest potrzebny na miejscu każdego zdarzenia. Mamy trzy rodzaje stanów zagrożenia życia: urazy, udary i problemy niedokrwienne. Z każdej karetki można jednak nadawać zapis EKG czy inne informacje do szpitala, gdzie wieziony jest chory. Zresztą wolałbym być w razie wypadku obsłużony przez ratownika medycznego niż okulistę, który przyjedzie karetką. Ratownik będzie miał przecież obowiązek stałego doszkalania się, podnoszenia kwalifikacji, a co cztery lata jego umiejętności będą weryfikowane.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Wszystkie komentarze (1) forum.wspolczesna.pl

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama