dodano: 12 stycznia 2007, 6:00
Straciłam nerwy i miejsce pracy
Dorota Biziuk
Krynki.Każdego ranka odruchowo wybieram się do pracy. Dopiero później dociera do mnie ta straszliwa świadomość, że nie mam dokąd iść – mówi Barbara Bielska-Wicher z Krynek. Jej sklep zniszczył pijany kierowca, który uderzył autem w budynek.
– W głowie mi się nie mieści, jak można było zrobić coś takiego – mówi Barbara Bielska-Wicher, właścicielka zniszczonego sklepu w Krynkach. Budynek jest kompletnie zrujnowany.
(D. Biziuk)
Pani Barbara prowadziła sklep z odzieżą i obuwiem w centrum Krynek. Kilka dni temu budynek został zniszczony, a wraz z nim praktycznie cały znajdujący się wewnątrz towar. W sklep uderzył mercedes kierowany przez 21-letniego mieszkańca Krynek. Nie dość, że sprawca zdarzenia był pijany, to jeszcze nie miał uprawnień do prowadzenia samochodu. Mercedes należał do jego ojca.
– Kiedy zobaczyłam, co się stało, przeżyłam szok. Samochód sforsował antywłamaniowe drzwi i zatrzymał się na przeciwległej ścianie. W środku wszystko było kompletnie zdemolowane – dodaje poszkodowana.
Młody sprawca uciekł z miejsca zdarzenia. Policjanci zatrzymali go w jego domu.
– W trakcie przesłuchania mężczyzna przyznał się do umyślnego zniszczenia sklepu. 21-latek dobrowolnie poddał się karze pozbawienia wolności na rok w zawieszeniu na trzy lata – wyjaśnia Małgorzata Dąbrowska, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Sokółce.
Policja nie chce zdradzić, dlaczego mężczyzna postanowił staranować sklep. Można się domyślać, że chciał popełnić samobójstwo. Ale wyszedł z kolizji bez szwanku.
Kobieta wystąpiła już o odszkodowanie z polisy OC właściciela pojazdu.
– Straciłam mnóstwo nerwów i miejsce pracy, które sama sobie stworzyłam. Nigdy nikogo o nic nie prosiłam. Zawsze umiałam na siebie zarobić. Mam nadzieję, że teraz też tak będzie. Wiem jedno – chcę odbudować sklep i zrobię wszystko, żeby mi się udało – twierdzi Barbara Bielska-Wicher.
