Serwis jest częścią portalu portal regionalny

wybory » Wiadomości

dodano: 9 października 2011, 21:00

tagi:głosowanieKNPPiSPJNPOPolskaPSLRPPSLDwybory 2011wybory 2011 wynikiwybory parlamentarne 2011wyniki wyborów 2011wyniki wyborów parlamentarnych 2011

WYBORY 2011 WYNIKI. PO wygrywa

kmg

Sprawdź wyniki wyborów

wybory 2011 wyniki

wybory 2011 wyniki Wybory 2011. Sprawdź wyniki wyborów parlamentarnych. Na www.wspolczesna.pl znajdziesz informacje, jak głosowali Polacy.

Platforma Obywatelska wygrywa po raz drugi wybory parlamentarne. Jak na razie to tylko wyniki sondażowe, ale już wiadomo, że PO znów będzie musiała podzielić się władzą. Po prezentacji wyników w sztabie wyborczym PO w biurowcu Fokus rozległo się gromkie "Donald Tusk".

Wybory 2011 wyniki:
PO - 39,6
PIS - 30,1
RPP - 10,1
PSL - 8,2
SLD - 7,7
PJN - 2,2
PPP - 0,6


Układ mandatów to:
PO - 212
PIS - 158
RPP - 39
PSL - 27
SLD - 23

WYBORY 2011 WYNIKI. Chętnych do głosowania jest tak dużo, że na ulicy jest kolejka



Tak głosowali politycy

Politycy, którzy oddali głos w niedzielnych wyborach parlamentarnych, podkreślali jak ważna jest frekwencja i zachęcali Polaków do głosowania. Prezydent Bronisław Komorowski mówił, że każdy głos ma taką samą siłę, jak głos prezydenta, premiera czy ministrów.

O godzinie 7.00 w niedzielę rozpoczęły się wybory parlamentarne. Otwartych zostało prawie 26 tys. lokali wyborczych. Głosować będzie można do godziny 21.

Prezydent Bronisław Komorowski głosował przy ul. Myśliwieckiej 6 w Warszawie. Wyraził nadzieję, że w całej Polsce będzie tak samo wysoka frekwencja jak w komisji wyborczej, w której oddał swój głos i zachęcał Polaków do głosowania. "Ich jeden głos ma taką samą siłę, jak głos prezydenta, premiera czy ministrów. Dzięki temu uzyskali wpływ na bieg spraw w Polsce" - powiedział Komorowski.

Premier Donald Tusk głosował z żoną i córką w lokalu wyborczym, znajdującym się w liceum im. Stefana Batorego na ulicy Myśliwieckiej w Warszawie. Po głosowaniu mówił, że frekwencja w tych wyborach parlamentarnych może być trochę mniejsza niż cztery lata temu, "bo chyba emocje są trochę mniejsze". "Tak czuję coś w okolicach serca" - powiedział dziennikarzom. Premier podkreślał, że oddanie głosu jest bardzo ważne.

Szef PiS Jarosław Kaczyński przed godz. 15 oddał głos w komisji w Szkole Głównej Straży Pożarniczej na warszawskim Żoliborzu. "Mam nadzieję, że wielu Polaków zdecyduje się na udział w głosowaniu" - powiedział. Szef PiS był pytany przez dziennikarzy m.in. o frekwencję. "Zawsze trzeba apelować o to, żeby ta choroba polskiej demokracji, czyli bardzo niska frekwencja, w końcu została uleczona. Jak ją uleczyć? Tego, uczciwie mówiąc, nie wiem" - powiedział.

Przed południem w obwodowej komisji wyborczej nr 1 w Pacynie (Mazowieckie) pojawił się razem z synami prezes PSL, wicepremier, minister gospodarki Waldemar Pawlak. "W trudnych czasach głosowanie, wybory mają wielkie znaczenie, bo to jest określenie, w jakim kierunku pójdą sprawy w naszym kraju" - powiedział po głosowaniu Pawlak.

Szef SLD Grzegorz Napieralski zagłosował w niedzielne przedpołudnie w Szczecinie. Powiedział dziennikarzom po wrzuceniu karty do urny, że w parlamencie powinni znaleźć się ludzie odpowiedzialni, dobrze przygotowani, ale też odważni. Lider Sojuszu do lokalu wyborczego przyszedł z rodziną.

W towarzystwie małżonki oraz dzieci głosował w lokalu wyborczym w Wilanowie szef PJN Paweł Kowal. Polityk zaapelował do Polaków o pójście do urn wyborczych. "To jest jedyny moment, kiedy to władza należy do obywatela. Jedyny raz na cztery lata" - powiedział.

Janusz Palikot w towarzystwie żony oddał późnym popołudniem głos w komisji w Bibliotece Publicznej przy ulicy Koszykowej w Warszawie. "Będzie dobrze, będzie mega super. Poniedziałek dla nas będzie fenomenalny" - powiedział lider Ruchu Palikota.

"Obywatel, który nie korzysta z uprawnienia moralnego i moralnego obowiązku uczestnictwa w wyborach, stawia się poza wspólnotą" - mówił po głosowaniu b. minister spraw zagranicznych Władysław Bartoszewski. "To znaczy będzie sobie żył, nikt od niego niczego nie będzie chciał, ale niech on też niczego od państwa nie chce! (...) To jest niemoralne - samemu nie dawać, a żądać" - mówił Bartoszewski, który w obwodowej Komisji Wyborczej nr 166 na Mokotowie w Warszawie pojawił się z rodziną.

Były prezydent Aleksander Kwaśniewski zagłosował w obwodowej Komisji Wyborczej nr 554 w Wilanowie w Warszawie. Po oddaniu głosu mówił, że demokracja jest silna, gdy ludzie głosują. "Demokracja przy frekwencji 20-30 proc. więdnie i to więdnie na naszych oczach. Nie wyobrażam sobie, żeby Polska, w której o demokrację walczyliśmy tyle lat i ponieśliśmy tyle ofiar, nagle odwróciła się od tego systemu, który może najlepszy nie jest, ale niczego lepszego do tej pory nie wymyślono" - powiedział Kwaśniewski.

Były prezydent Lech Wałęsa wyraził w niedzielę zdziwienie małą frekwencją wyborczą w Gdańsku. "Oddajemy swój los w ręce polityków" - powiedział Wałęsa po tym, jak zagłosował w wyborach parlamentarnych.

Zapytany o to, czy wybór był łatwy, b. prezydent powiedział dziennikarzom, że "demokracja w Polsce jest w stanie takim, jakim jest". "Na razie można powiedzieć, że cieszyć się nie ma z czego, ale korzystajmy z demokracji" - powiedział Wałęsa.

Z kolei na pytanie o to, w "jakim kraju obudzimy się jutro" - Wałęsa powiedział, że tak naprawdę "politycy nie za dużo mogą”. "Tylko że może być smacznie albo mniej smacznie. Mogą nas palcem pokazywać, jak nieładnie się bawimy, a mogą powiedzieć: no, wreszcie Polacy nieźle wybierają” – powiedział b. prezydent dodając, że jego zdaniem "może być niesmacznie”, ale jeśli tak, to "może Polacy wyciągną szybciej wnioski”.

"W każdym układzie musimy żyć dalej i każdy układ musimy przerobić, by następnym razem lepiej to zrobić” – mówił Wałęsa.

Komentując niską frekwencję w Gdańsku, Wałęsa powiedział, że jego zdaniem wynika to z faktu iż "jedni nie interesują się (polityką – PAP), tak bardzo, by dobrze wybrać, więc nie chcą popsuć”. " A inni zdegustowani też mówią, że po co mają wybierać, gdy nie są zadowoleni” – dodał.

W niedzielę o godz. 10.30 Państwowa Komisja Wyborcza podała, że według stanu na godz. 9.00 frekwencja wyborcza w Gdańsku wynosiła 1,85 proc.

Poproszony przez dziennikarzy o to, by zachęcić do pójścia do urn ludzi, którzy jeszcze się wahają, Wałęsa powiedział, że im więcej osób weźmie udział w wyborach, tym lepszy będzie ich efekt. "Oddajemy przecież swoje losy w ręce polityków, dlatego dziwię się ludziom, że nie są aktywni” – powiedział b. prezydent.

W lokalu wyborczym przed oddaniem głosu Wałęsa dosyć długo się zastanawiał się. Po wyjściu z lokalu powiedział dziennikarzom, że długi namysł wynikał z tego, iż "nie był na topie”. "Byłem zajęty innymi sprawami, więc musiałem się przejrzeć, jak to wygląda” – powiedział Wałęsa dodając, że zastanowienia wymagał głównie wybór posła. "Bo w senacie nie mieliśmy za dużego wyboru” – ocenił b. prezydent.

Wałęsa tradycyjnie udał się do lokalu wyborczego, mieszczącego się w rektoracie Uniwersytetu Gdańskiego, po niedzielnym nabożeństwie. Byłemu prezydentowi towarzyszyły jego żona Danuta i jedna z jego córek. Jak powiedział Wałęsa, każdy z członków jego rodziny sam decydował, na kogo oddać głos. "Ale chyba podobnie myślimy” – dodał.

Marszałek Senatu Bogdan Borusewicz głosował rano w Gdańsku Osowej. Po oddaniu głosu powiedział: "Wybory są procedurą demokratyczną, w której trzeba uczestniczyć; ci, którzy nie idą głosować, oddają głos innym, inni za nich głosują, więc podstawowa sprawa: pójść na wybory" - zachęcał marszałek.

Były premier Tadeusz Mazowiecki, który oddał głos w niedzielę na stołecznym Mokotowie, wyraził nadzieję, że frekwencja w tegorocznych wyborach będzie dobra i wyniesie "chociaż 50 procent".

Przewodniczący NSZZ "Solidarność" Piotr Duda powiedział w niedzielę w Gdyni, że głosowanie w wyborach to obowiązek, szczególnie dla pracowników. Szef związku głosował w tym mieście wraz z członkami Komisji Krajowej "S".

Przewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych Jan Guz, który głosował w Białej Podlaskiej (Lubelskie), powiedział że frekwencja wyniesie "czterdzieści parę procent" i nie będzie wyższa, ponieważ "politycy niewłaściwie dobrali listy kandydatów”.

Przewodniczący Polskiej Partii Pracy Bogusław Ziętek, który głosował w Ogrodzieńcu k. Zawiercia (Śląskie), mówił że ważne jest, aby jak najwięcej wyborców oddało głos, bo - jak mówił - konieczne są zmiany, które mogą się dokonać tylko poprzez wybory.

W Przemyślu (Podkarpackie) w lokalu wyborczym w Szkole Podstawowej nr 11 głosował rano przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Józef Michalik. Wyraził nadzieję, że przeważy wśród Polaków głos sumienia, głos mądrości, który jest bardzo potrzebny, żeby wybrać ludzi przygotowanych do tej odpowiedzialnej funkcji i etycznie, i intelektualnie.

Metropolita krakowski kard. Stanisław Dziwisz, który głosował rano w Obwodowej Komisji Wyborczej nr 16 przy ul. św. Marka w Krakowie, podkreślał, że tegoroczne wybory parlamentarne są bardzo ważne, bo od ich wyniku zależy, w którym kierunku pójdzie Polska.

O tym, że warto i trzeba brać na swoje ramiona ciężar współodpowiedzialności za dobro wspólne mówił także metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz po oddaniu głosu w wyborach.

Arcybiskup Jakub, ordynariusz prawosławnej diecezji białostocko-gdańskiej powiedział PAP po oddaniu głosu, że chciałby po wyborach stabilnej i mądrej władzy, która mogłaby poprowadzić kraj bez kryzysu finansowego.

Ambasador kampanii "Idziemy na wybory", niepełnosprawny Janusz Świtaj, który od 18. roku życia jest sparaliżowany w wyniku wypadku motocyklowego, oddał swój głos w lokalu wyborczym w Jastrzębiu Zdroju. Powiedział, że ten dzień jest dla niego wielkim świętem.

Zagłosowała także mieszkająca od 21 lat w Domu Pomocy Społecznej w Marszałkach (Wielkopolska) pani Marianna Mróz, która we wrześniu ukończyła 108 lat.

Zakłócali ciszę wyborczą

Kilka zgłoszeń o naruszeniu ciszy wyborczej na Mazowszu wpłynęło w niedzielę do policji. Jedno z nich dotyczyło zamieszczenia na portalu internetowym sondażu wyborczego - poinformował PAP rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Radomiu Tadeusz Kaczmarek.

Kaczmarek powiedział, że w nocy z soboty na niedzielę w Ostrołęce policja zatrzymała mężczyznę, który szedł ulicami miasta obwinięty w plakat wyborczy.

W Płocku w niedzielę po południu policja otrzymała zgłoszenie o wyświetlanych na telebimie w centrum miasta billboardach dwóch kandydatów do parlamentu. Zawiadomienie złożył przechodzień, który wśród wyświetlanych reklam, dostrzegł te o charakterze wyborczym - poinformował PAP rzecznik płockiej policji Piotr Jeleniewicz. "Wyjaśniamy okoliczności zdarzenia, którego dotyczy zawiadomienie" - powiedział Jeleniewicz.

W niedzielę na komendę policji w Przysusze zgłosił się też jeden z kandydatów na posła. Poinformował, że jego plakaty wyborcze ktoś zasłonił reklamami wyborczymi kandydata innej partii.

Były także zgłoszenia o niszczeniu plakatów wyborczych, m.in. w Radomiu, przez dwóch młodych mężczyzn w wieku 18 i 24 lata.

10 przypadków naruszenia ciszy wyborczej zanotowano w sobotę i niedzielę na Podkarpaciu. We wszystkich sprawach prowadzone są postępowania w związku z łamaniem Kodeksu wyborczego - poinformował rzecznik prasowy podkarpackiej policji Paweł Międlar.

"Sześć zgłoszeń o naruszeniu ciszy zanotowaliśmy w sobotę, a cztery w dniu wyborów" - powiedział rzecznik.

Większość zgłoszonych na policję przypadków dotyczy zrywania plakatów kandydatów w wyborach do parlamentu. Były także przypadki nawoływania do głosowania na konkretnych kandydatów na portalach społecznościowych.

"Ostatnie zgłoszenie pochodzi z jednego z rzeszowskich osiedli, gdzie w niedzielę rozrzucano ulotki jednego z kandydatów" - dodał Międlar.

Znajdź kandydata w Podlaskiem

Sondaże

więcej »

Sonda

Czy weźmiesz udział w wyborach parlamentarnych 2011?

wyniki głosowania
Liczba głosów: 228.

Najczęściej czytane

Zdjęcia

więcej » |

Wideo

więcej » |

Wszelkie prawa zastrzeżone. Media Regionalne sp. z o.o. 2001-2014