Współczesna
    TV

    Współczesna TV

    Rozwiń
    Współczesna
    TV
    Zwiń

    Współczesna TV

    Współczesna TV, czyli nowa telewizja internetowa. Od poniedziałku do piątku specjalnie dla Was tworzymy ekskluzywne materiały wideo dotyczące regionu!

    Ta karczma... Rzym się nazywa?

    Ta karczma... Rzym się nazywa?

    (zmo)

    Gazeta Współczesna

    Aktualizacja:

    Gazeta Współczesna

    To nie Rzym, to tylko Szpakowo - karczma też już nie taka jak przed wiekiem, ale...

    To nie Rzym, to tylko Szpakowo - karczma też już nie taka jak przed wiekiem, ale... ©K. Radzajewski

    - Mój dziadek przewiózł 100 lat temu karczmę z Knyszyna. Mieszkamy w niej do dziś - poinformował nas Stanisław Wróbel, rolnik ze Szpakowa. - W Knyszynie istniały dwie karczmy. Jedną rozebrano, by postawić w tym miejscu ratusz. Druga (kościelna) mogła nawet nosić nazwę Rzym - potwierdził słowa rolnika Henryk Stasiewicz, knyszyński historyk. Czy przypadkiem nie natrafiliśmy na ślad legendarnej karczmy Rzym, z której diabeł zabrał w zaświaty imć Twardowskiego?
    To nie Rzym, to tylko Szpakowo - karczma też już nie taka jak przed wiekiem, ale...

    To nie Rzym, to tylko Szpakowo - karczma też już nie taka jak przed wiekiem, ale... ©K. Radzajewski

    Jedna z knyszyńskich legend opowiada o ciemnych mocach, które spowodowały powstanie Jeziora Czechowskiego (obecnie Zygmunta Augusta). Duży zbiornik wodny powstał bowiem w ciągu dwóch nocy.
    - To mógł zrobić tylko Twardowski z samym diabłem - opowiadają do dziś okoliczni rolnicy.
    Duch Barbary
    Twardowski był ponoć gościem króla Zygmunta Augusta, który zaszył się w Puszczy Knyszyńskiej i tam rozpaczał po stracie ukochanej Barbary Radziwiłłówny. W knyszyńskim dworze czarnoksiężnik miał też przywoływać ducha zmarłej żony królewskiej.
    - Staw powstał w 1564 r. i bez żadnej diabelskiej ingerencji. Królewscy inżynierowie usypali groblę, która szybko spiętrzyła wodę ze strumienia. Ciemny naród wolał widzieć w tym moce piekielne. Tym niemniej drogę wiodącą wzdłuż jeziora aż do Moniek nazywamy jeszcze czasem traktem Twardowskiego - tłumaczył Stasiewicz.
    Karczma pod blachą
    A co stało się z karczmą Rzym? Sprawdziliśmy rewelacje naszych rozmówców. Chałupę-karczmę odnaleźliśmy przy drodze z Moniek do Jaświł. Już na podwórku urzekła nas swoją urodą potężna stodoła zbita z sążnistych bali i efektowny spichlerz.
    - Takich już się nie spotyka. Musi mieć grubo ponad sto lat - zachwycał się towarzyszący nam Arkadiusz Studniarek, moniecki historyk.
    Spodziewaliśmy się ujrzeć wiekową karczmę, ze strzechą i małymi okienkami. Tymczasem jest to pokryta blachą i oszalowana deskami chałupa.
    - Bo my tu mieszkamy od kilku pokoleń, więc musi być wygodnie i ciepło - stwierdził Stanisław Wróbel.
    Gospodarz opowiedział nam historię swojego domostwa.
    - Mój dziadek Maciej i babcia Franciszka nie mieli gdzie mieszkać. Gdzieś tak przed 1900 rokiem, pojawiła się w Knyszynie okazja kupna karczmy na rozbiórkę. Dziadek zapłacił za nią złotymi rublami. On coś mówił nawet o nazwie tej karczmy, może to i był Rzym - opowiadał rolnik.
    Patent na długowieczność
    W tym momencie odezwało się pianie koguta. Kurak piał zapamiętale, jakby chciał zagłuszyć naszą rozmowę.
    - Żadnych strachów tu nigdy nie było, choć jakieś licho przenosiło czasem kopańkę (drewnianą dzieżkę, pojemnik do mieszania ciasta) w różne miejsca - uspokoił nas pan Stanisław.
    Ojciec naszego rozmówcy dożył 97 lat, matka odeszła z tego świata w równie sędziwym wieku. Legenda o Twardowskim głosi wszelako, że czarnoksiężnik zyskał nieśmiertelność... w zamian za cyrograf na czartowskim dokumencie.
    - Ja jeszcze pamiętam małe okienka z szybkami, dwoje drzwi i karczemny wystrój pomieszczeń. Potem ojciec Kazimierz wprowadził swoje zmiany, a ja też dołożyłem trochę nowszych rozwiązań. Ale jakie w środku ścian są dyle! To wciąż zdrowe i krzepkie drewno. Może dlatego tak długo nam się tu żyje - żartował pan Stanisław.
    Kogut popatrzył na nas podejrzliwie, zatrzepotał skrzydłami i ponownie rozpoczął swój koncert. Posesję państwa Wróblów opuszczaliśmy dość pośpiesznie...
    Ta Rzym się zwała?
    Henryk Stasiewicz wyjaśnił nam później, że karczm nie budowano nigdy w sąsiedztwie dworów i folwarków. Okryte złą sławą przybytki stały zwykle gdzieś na skraju wsi, albo w szczerym polu.
    - To były istne speluny, bez szyb i z polepą zamiast podłogi. Tylko niektóre z nich nosiły jakiekolwiek nazwy, ale nazwa Rzym była dość częsta dla tych przybytków. Być może ta zabrana z Knyszyna też... Rzym się zwała - zaciekawił się historyk.

    Czytaj także

      Komentarze

      Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama