Współczesna
    TV

    Współczesna TV

    Rozwiń
    Współczesna
    TV
    Zwiń

    Współczesna TV

    Współczesna TV, czyli nowa telewizja internetowa. Od poniedziałku do piątku specjalnie dla Was tworzymy ekskluzywne materiały wideo dotyczące regionu!

    Katarzyna Patalan, Mirosław Robert Derewońko

    Gazeta Współczesna

    Aktualizacja:

    Gazeta Współczesna

    - Pijany klient zaatakował mnie w biały dzień w centrum osiedla! - zbulwersowany Zdzisław Dardziński, łomżyński taksówkarz pokazuje zdjęcia pokrwawionej twarzy. - Pomogli mi koledzy, którzy wcześniej wiele razy przeżyli podobne sytuacje.
    Kierowcy łomżyńskich taksówek często są ofiarami pasażerów. Agresję zazwyczaj wywołują alkohol i narkotyki. Napastnicy nie atakują już pod osłoną nocy czy po sobotniej balandze. Rozboje i pobicia zdarzają się w ciągu dnia.
    Popołudnie grozy
    - To było około 14.00 na postoju przy ul. Rycerskiej - wspomina Zdzisław Dardziński. - Do taksówki wsiadł dorosły mężczyzna pod wyraźnym wpływem alkoholu i kazał mi jechać w bliżej nieokreślonym kierunku.
    Taksówkarz widząc, że pasażer jest pijany, wulgarnie ubliża i nie mówi dokąd chce jechać, odwiózł go z powrotem na postój. Żaden z taksówkarzy nie chciał go zabrać, więc pijany klient wezwał patrol policji. Funkcjonariusze spisali mężczyznę i pozwolili mu odejść.
    - Kręcił się po osiedlu parę godzin - opowiada Dardziński. - Mój kolega wezwał po raz drugi patrol, bo mężczyzna nie dawał za wygraną i ubliżał wszystkim taksówkarzom.
    Policjanci przyjechali i jak wcześniej - nie zabrali mężczyzny.
    - Gdy wróciłem na postój ok. godz. 17, siedział na trawniku, jakby na kogoś czekał - wspomina Dardziński. - Nie spodziewałem się, że zaatakuje mnie w biały dzień.
    Dardziński został uderzony w głowę kołkiem (ponad 1, 2 m długości), który podtrzymywał rosnące obok młode drzewo.
    - Zrobiłem unik, na szczęście przeleciał po głowie i uderzył w samochód, a później w ramię - relacjonuje Dardziński. - Chcąc się bronić, chwyciłem z auta gumowy przewód i uderzyłem mężczyznę w nogi, ale bez większego skutku, bo ten uciekł w kierunku bloków. Koledzy z mojej i innej korporacji pomogli schwytać napastnika i przekazali go policji.
    Każdy chce żyć
    - Niestety, podobne zajścia są w naszym fachu na porządku dziennym - przyznaje Stanisław Gargol, prezes korporacji, w której jeździ napadnięty. - Trzeba być czujnym i zawsze mieć coś pod ręką, choć często próba obrony obraca się przeciwko taksówkarzom, a agresywny pasażer udaje "ofiarę".
    Na posiadanie gazu lub broni należy mieć pozwolenie, którego uzyskanie, zdaniem Dardzińskiego, graniczy z cudem. Mimo to, większość łomżyńskich taksówkarzy ma gumowe pałki, gaz łzawiący, nóż lub inne domowe narzędzia do obrony, np. nóżkę od taboretu.
    - Wiemy, że jest to nielegalne, ale tolerowane, bo żaden taksówkarz nie użyje siły bez uzasadnionej przyczyny, a musimy być przygotowani na obronę - przyznaje dyrektor jednej z łomżyńskich korporacji taksówkarskich.
    Pół roku temu, gdyby nie gruby, wełniany sweter zginąłby łomżyński taksówkarz, któremu pasażer nożem poderżnął gardło.
    - To był wstrząs dla nas wszystkich - wspomina Edward Plona, od siedemnastu lat jeżdżący taksówką. - Kolega cudem uniknął śmierci. Sprawca został schwytany i skazany.
    Taksówkarzom grożą nawet ostrą bronią.
    - Wsiadają czasem "dresiarze" i mówią, że są z mafii, a mafia za nic nie płaci i każą jechać pod wskazany adres - wyznaje taksówkarz z Łomży. - Zdarza się, że mają broń. Nikt im wtedy nie podskoczy, bo każdy chce żyć.

    Czytaj także

      Komentarze

      Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama