Współczesna
    TV

    Współczesna TV

    Rozwiń
    Współczesna
    TV
    Zwiń

    Współczesna TV

    Współczesna TV, czyli nowa telewizja internetowa. Od poniedziałku do piątku specjalnie dla Was tworzymy ekskluzywne materiały wideo dotyczące regionu!

    Bogdan Bazydło

    Gazeta Współczesna

    Aktualizacja:

    Gazeta Współczesna

    - Nie wyprowadzę się stąd, niech mnie wyrzucają siłą - zarzeka się Helena Borawska z Piątnicy. - Jeśli nie będzie innego wyjścia, zmuszeni będziemy użyć przymusu - rozkłada ręce wójt Edward Łada. Bój toczy się o przeznaczony do rozbiórki dom przy ul. Stawiskowskiej 2.
    Budynek znajduje się kilka metrów od ulicy, tuż przy moście, wciśnięty pomiędzy gminną podstawówkę i gimnazjum a szkolne boisko. Wygląda fatalnie. Straszy oknami bez szyb i zniszczoną elewacją. Wydaje się, że za chwilę się zawali. Po wejściu do środka jest jeszcze gorzej. Puste pomieszczenia są zasypane śmieciami, butelkami po piwie, niedopałkami papierosów. Mieszkają tu trzy rodziny. Inni już dawno się wyprowadzili.
    Wie, że musi odejść
    Dorota Sielawa do swojego mieszkania wchodzi po starych drewnianych schodach.
    - Wiem, że muszę się stąd wyprowadzić, choć dzieciom do szkoły będzie dalej - kiwa głową kobieta. - Mamy mieszkać w oddalo-nych o prawie 10 km Górkach, a wójt na bilety dla dzieci do szkoły nie chce dać. Dał tylko na remont mieszkania i sama z mężem i dziećmi mamy się tym zająć.
    Sielawowie wyprowadzą się w najbliższych tygodniach. Ostatnia lokatorka, Helena Borawska, nie zamierza odchodzić.
    - Mam chorego męża, który nie może chodzić - płacze pani Helena. - Nigdzie stąd nie pójdę, jeżeli gmina nie da mi porządnego mieszkania. Żyjemy tu już 60 lat. To mieszkanie po tacie.
    Lista życzeń
    Uporu Borawskich nie rozumieją władze Piątnicy.
    - Przygotowujemy dla tych państwa mieszkanie przy szkole w Elżbiecinie - informuje wójt Edward Łada. - Zamieszkają tam też inni lokatorzy przeznaczonego do rozbiórki domu przy Stawiskowskiej.
    Borawska zażyczyła sobie w nowym miejscu wymiany instalacji elektrycznej, poszerzenia przybudówki, budowy podjazdu dla niepełnosprawnych oraz łazienki brodzikowej, wymiany okna i drzwi, położenia wykładziny podłogowej, a nawet... przeniesienia bliżej domu przystanku autobusowego.
    - Spełnienie takich warunków musi potrwać - mówią urzędnicy.
    Borawska grozi, że jeżeli gmina nie spełni jej żądań, odmówi wyprowadzki z walącego się domu.
    - A niech mnie spróbują siłą wyrzucić - grozi.
    Wychodek w wiaderku
    Wójt Piątnicy zapewnia, że postara się spełnić wymagania Boraw-skiej, choć nie wie kiedy to nastąpi. Ta jednak uważa, że nic się w tej sprawie nie robi. Żąda poprawienia warunków mieszkania w domu Piątnicy.
    - Jak się wyprowadził lokator, gmina mogłaby przynajmniej zabezpieczyć mieszkanie - skarży się. - Smród od niego bije, bo uczniowie tam włażą na papierosy, pijacy na piwo, a inni żeby się załatwić. Zlikwidowano mi wychodek na podwórku i miesiąc prawie musiałam się załatwiać do wiadra.
    Wójt zapowiada, że nie będzie inwestował w budynek przeznaczony do wyburzenia.
    - Nikt tam nie łazi, to wymysły - konkluduje Łada. - A gmina nie ma pieniędzy na wydawanie bez celu. Dość funduszy przeznaczymy na dostosowanie nowych mieszkań, żeby lokatorzy zamieszkali w godnych warunkach. Jeśli nie uda się zakończyć wszystkiego przed zimą, to możemy zabić okna w opuszczonym mieszkaniu.
    W miejscu domu mają być korty tenisowe, z których będą korzystali uczniowie podstawówki gminnej i gimnazjum.

    Czytaj także

      Komentarze

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama