Domowi sadyści

    Domowi sadyści

    (yes)

    Gazeta Współczesna

    Aktualizacja:

    Gazeta Współczesna

    Znęcają się nad żonami i dziećmi.
    Często przez kilkanaście lat i nikt nie reaguje na awantury w domowym zaciszu, chociaż kodeks karny przewiduje surowe sankcje dla "damskich bokserów". Dwie wyjątkowo spektakularne sprawy w ostatnim czasie prowadziła Prokuratura Rejonowa w Suwałkach.
    Jak informowaliśmy, na trzy miesiące trafił niedawno do aresztu 43-letni Andrzej P. Zdaniem prokuratury, przez 13 lat znęcał się nad żoną i dwójką dzieci.
    Mocno pił i mocno bił
    Mężczyzna, co wynika z policyjnych ustaleń, regularnie nadużywał alkoholu, chociaż przypuszczalnie cierpi na poważną chorobę. Widocznie "wysokoprocentowa kuracja" nie dawała zadowalających rezultatów, bo swoje frustracje rozładowywał w domu.
    Na porządku dziennym były awantury, wyzwiska, często też dochodziło do rękoczynów. Im mocniej pił, tym okrutniej bił. Dosłownie katował żonę. Kobieta jednak nie zgłaszała się na policję. W październiku br. trafiła do szpitala w Suwałkach. Stwierdzono wówczas, że ma złamaną szczękę, uszkodzone żebra i, wskutek odniesionych obrażeń, cierpi na rozedmę płuc.
    Dla dobra rodziny?
    - Niestety, tego typu spraw w ostatnim czasie jest sporo, chociaż statystyki raczej się nie zmieniają - mówi Hanna Lewczuk, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Suwałkach.
    Policjanci na domowe interwencje wyjeżdżają przynajmniej kilka razy w ciągu doby. Zazwyczaj te zdarzenia nie mają jednak prokuratorskiego i sądowego finału.
    - Bo najczęściej to same pokrzywdzone wycofują wcześniejsze skargi. Kobiety uważają, że tak lepiej dla dobra rodziny - dodaje H. Lewczuk.
    O krok od śmierci
    Jeszcze bardziej bulwersująca jest sprawa 51-letniego Stanisława D. Bezrobotny mieszkaniec suwalskiego osiedla Północ regularnie maltretował żonę i dwójkę dzieci.
    - Pieniędzy nie miał, ale codziennie pijany - dziwi się jeden z sąsiadów. - A awantur nie słyszałem.
    Stanisław D. doprowadził żonę do psychicznej depresji. Pobita kobieta, zamiast wezwać policję, próbowała popełnić samobójstwo. Nadużyła lekarstw, lecz dzięki szybkiej pomocy lekarskiej została uratowana. Akt oskarżenia właśnie trafił do sądu.
    Obaj domowi sadyści konsekwentnie nie przyznają się do winy. Twierdzą, że nie bili żon, tym bardziej nie znęcali się nad dziećmi.
    Andrzejowi P. grozi do 10 lat więzienia. Stanisława D. może czekać nawet 12 lat za kratami.
    - W swojej praktyce prokuratorskiej nie spotkałam się natomiast z poważnym zawiadomieniem, że żona znęca się fizycznie nad mężem - mówi H. Lewczuk.

    Czytaj także

      Komentarze

      Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo