Współczesna
    TV

    Współczesna TV

    Rozwiń
    Współczesna
    TV
    Zwiń

    Współczesna TV

    Współczesna TV, czyli nowa telewizja internetowa. Od poniedziałku do piątku specjalnie dla Was tworzymy ekskluzywne materiały wideo dotyczące regionu!

    Ewa Sznejder Paweł Lisiecki

    Gazeta Współczesna

    Aktualizacja:

    Gazeta Współczesna

    Ośmiomiesięczny Bartek trafił do szpitala, pobity przez pijaną matkę. - Kobieta tłumaczyła, że nie dostała zasiłku rodzinnego i do tego ma nerwicę, więc ją trochę poniosło - relacjonuje nadkom. Adam Fabian, oficer prasowy zambrowskiej policji.
    Do zdarzenia doszło w środę po południu w dzielnicy "Koszary". Tu, w wielkich blokach dawniej stacjonowali żołnierze carscy. Teraz mieszkają najubożsi. Także Renata M.
    Siniaki na twarzy
    - Około 16 sąsiadka poprosiła, żeby moja 7-letnia córka Natalia popilnowała Bartka, gdyż ona musi pójść do sklepu - opowiada sąsiadka Renaty M. - Po kilku minutach córka przyszła z malcem mówiąc, że chłopczyk jakoś dziwnie wygląda. Kiedy spojrzałam na niego, po prostu zdębiałam. Cała twarz była posiniaczona i widać było ślady bicia!
    Według relacji kobiety, matka Bartka wróciła po chwili i zażądała oddania dziecka. Kiedy sąsiadka zagroziła, że zawiadomi policję, rzuciła krótko: "to sobie zawiadamiaj".
    - Zawiadomiłam - przyznaje kobieta.
    Policja przyjechała natychmiast.
    - Patrol policji zastał w mieszkaniu 29-letnią matkę, która miała 1,3 promila alkoholu w wydychanym powietrzu oraz ośmiomie-sięcznego chłopczyka z wyraźnymi śladami pobicia - informuje nadkom. Adam Fabian. - Dotychczas nie mieliśmy żadnych zgłoszeń, że w tym domu źle się dzieje. To wygląda na jednostkowy przypadek.
    Odbierzcie jejdziecko!
    Sąsiedzi są wstrząśnięci.
    - Kiedy mąż powiedział mi o pobiciu, całą noc przepłakałam - nie może opanować nerwów jedna z mieszkanek kamienicy. - Sami od dziesięciu lat staramy się o dziecko, wydaliśmy majątek i nic z tego nie mamy. A ta kobieta ma największe szczęście na świecie i jeszcze katuje maleństwo - dodaje przez łzy.
    - Zaraz po porodzie widać było, że opiekuje się synkiem. Sama często nie jadła, a maluchowi starała się dać jedzenie - opowiada inna sąsiadka. - W wakacje zaczęło jednak przychodzić do niej podejrzane towarzystwo i coś się popsuło.
    Kobiety zapowiadają, że jeżeli sąd nie odbierze lub co najmniej nie ograniczy Renacie M. praw rodzicielskich, same zbiorą podpisy pod żądaniem odebrania jej synka.
    To dobra matka
    29-letnia Renata M. samotnie wychowuje swojego 8-miesięcznego synka. Żyje skromnie, korzystając z pomocy sąsiadów i zasiłków z opieki społecznej. Wiele osób z jej otoczenia rozumie, jak trudno samotnej kobiecie.
    - Ma zszargane nerwy - opowiada znajoma. - Nie miała na leki, bo wolała małemu jeść dać, niż sobie cokolwiek kupić. Nie było jej stać na podleczenie, a potrzebowała wsparcia. To jest dobra matka.
    - Chłopczyk był zawsze zadbany - potwierdza Zofia Dusz-czyńska, pracownik Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Zambrowie, która wielokrotnie odwiedzała Renatę M. - Starannie badam sytuację naszych podopiecznych, ja nawet do lodówki zaglądam. A ją nieraz pochwaliłam, że dobrze zajmuje się dzieckiem. Nic mnie nie zaniepokoiło, a naprawdę jestem wyczulona. Sama mam dzieci.
    Zarzut: znęcanie
    Bartek leży na obserwacji w białostockim szpitalu, gdzie z Zambrowa odwiozło go pogotowie ratunkowe.
    - Chłopczyk trafił do nas w stanie ogólnie dobrym - powiedział doktor Robert Orłowski ze Szpitala Miejskiego w Zambrowie. - Nie mamy jednak sprzętu do wykonania szczegółowych badań.
    - To nie było dziecko maltretowane - zapewnia lekarz z białostockiego szpitala.
    Policja przedstawiła Renacie M. zarzut znęcania się nad dzieckiem, za co grozi od sześciu miesięcy do pięciu lat więzienia.

    Czytaj także

      Komentarze

      Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama