Współczesna
    TV

    Współczesna TV

    Rozwiń
    Współczesna
    TV
    Zwiń

    Współczesna TV

    Współczesna TV, czyli nowa telewizja internetowa. Od poniedziałku do piątku specjalnie dla Was tworzymy ekskluzywne materiały wideo dotyczące regionu!

    Katarzyna Patalan

    Gazeta Współczesna

    Aktualizacja:

    Gazeta Współczesna

    - Kolędujemy z kolegami na osiedlu Perspektywa, bo tu mieszkamy - mówi Łukasz, uczeń łomżyńskiego gimnazjum. - Bierzemy papierową szopkę i chodzimy od drzwi do drzwi śpiewając kolędy. Chłopcy nie przebierają się, a do kolędowania przygotowują się niecałą godzinę. Inaczej jest na wsi, gdzie niektórzy dbają o tradycję.
    - Odwiedzamy wszystkie domy w naszej gminie - podkreśla Iwona Potaś, kierownik Gminnego Ośrodka Kultury w Turośli. - Mieszkańcy przyzwyczaili się do nas i czekają na kolędowanie. Jedna grupa młodzieży to kolędnicy z gwiazdą, a druga - Herody.
    Dzieci i młodzież z Turośli z Herodami chodzą już od 3 lat. W dziesięcioosobowej grupie jest król Herod, żołnierze, Żyd, Dziad, Anioł i Śmierć.
    - W każdym domu odgrywają epizod z życia króla Heroda - tłumaczy Iwona Potaś. - Przedstawienie rozpoczyna się od otrzymania przez Heroda wiadomości o narodzeniu Chrystusa.
    Kolędnicy i Herody przygotowują się do kolędowania około dwóch miesięcy. Prócz nauki scenariusza przedstawienia i prze-ćwiczenia kolęd, muszą jeszcze przygotować stroje.
    - Herody wystawiamy według scenariusza przekazanego nam przez Henryka Potasia, ów scenariusz pochodzi sprzed 50 lat - podkreśla Iwona Potaś. - W lutym ubiegłego roku pan Henryk zmarł, więc w tegoroczne święta wszyscy kolędnicy i Herody udali się do niego na grób.
    To z opowiadań Henryka Potasia młodzi kolędnicy czerpali wiedzę o starym zwyczaju kolędowania.
    - Dawniej już przez cały rok zbierano świecidełka i pozłotka po cukierkach z myślą o strojach na Herody - wspomina Iwona Potaś. - Gdy zima była ostra, to czasem kolędnicy byli zmuszeni spać w wiosce, w której kolędowali, by następnego dnia iść dalej z kolędą na ustach do kolejnych wsi.
    Kolędnicy jak sprzed lat chodzą też od domu do domu w gminie Zbójna. "Scenśliwe Betlejem" to jedyna kolęda w gwarze kurpiowskiej, którą śpiewają kolędnicy.
    - Chodzenie z kolędą musi być doskonale przygotowane, bo zajmujemy czyjś czas i chcemy się dobrze zaprezentować - podkreśla Elżbieta Lemańska, kierownik Gminnego Ośrodka Kultury w Zbójnej. - Młodzież ciężko pracuje przez dwa miesiące, aby później wyjść z gwiazdą.
    W mieście o takich kolędników trudno. Młodzi ludzie często traktują to jako łatwy sposób na zarobek.
    - Zaczynają już po świętach - mówi Joanna z Łomży. - Zdarza się, że jednego dnia osiem grup kolędników przejdzie przez nasz dom. Nie są przygotowani, czasem nawet słowa kolęd mylą. Zależy im tylko na tym, by zebrać jak najwięcej pieniędzy.

    Czytaj także

      Komentarze

      Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama