Współczesna
    TV

    Współczesna TV

    Rozwiń
    Współczesna
    TV
    Zwiń

    Współczesna TV

    Współczesna TV, czyli nowa telewizja internetowa. Od poniedziałku do piątku specjalnie dla Was tworzymy ekskluzywne materiały wideo dotyczące regionu!

    Paweł Lisiecki

    Gazeta Współczesna

    Aktualizacja:

    Gazeta Współczesna

    Farelki, grzejniki i silne lampy, tzw. kwoki, to tylko niektóre sposoby walki z mrozem. Jeden z kierowców z Rydzewa, próbując uruchomić samochód, ogrzewał nad ogniskiem... bak z paliwem. Strażacy notują w związku z takimi pomysłami coraz więcej pożarów.

    - Całe szczęście, że na dworze panowała niska temperatura i paliwo był dość gęste - komentuje niefrasobliwość kierowcy z Rydzewa mł. kpt. Zdzisław Chorosz, zastępca komendanta Państwowej Straży Pożarnej w Grajewie. - Dzięki temu benzyna jedynie się zapaliła, a nie doszło do eksplozji całego zbiornika.
    To skrajny przykład zachowań ludzi, którzy wszelkimi sposobami próbują walczyć z mrozem.
    - W ostatnim okresie mamy bardzo dużo wezwań do pożarów na strychach i w piwnicach - informuje st. kpt. Paweł Pupek, rzecznik PSP w Kolnie. - Ludzie wszelkimi sposobami próbują dogrzać mieszkania. Niestety, bardzo często np. przewody kominowe są niedrożne i stąd biorą się pożary.
    Także rolnicy zmagają się ze skutkami mrozów. Wykorzystują, m. in. "kwoki", czyli silne żarówki, które dają bardzo dużo ciepła. Rolnicy często stosują je do ogrzewania malutkich zwierząt, np. cieląt i prosiąt.
    - Tych urządzeń od dawna nie można już używać - podkreśla kpt. Sławomir Mieczkowski z łomżyńskiej straży. - Jednak rolnicy nie zważają na to i ustawiają je najczęściej w nieodpowiednich miejscach, blisko materiałów łatwopalnych.
    Nie wiadomo, czy właśnie "kwoki" mogły być przyczyną pożarów w trzech oborostodołach, do jakich doszło w Łomżyńskiem. W największym z nich, w Tyborach Olszyny w gm. Wysokie Mazowieckie, z ogniem walczyło dziesięć zastępów państwowej i ochotniczej straży pożarnej. Po siedem jednostek straży brało udział w akcji ratowniczej w Stokowisku (gm. Nowe Piekuty) i Doliwach (gm. Przytuły).
    - Akcje prowadzone były w ekstremalnych warunkach - twierdzi dyżurny z PSP w Wysokiem Mazowieckiem. - Z powodu mrozu zamarzała woda w zbiornikach wozów strażackich, hydrantach i wężach gaśniczych.
    Z dymem poszło ponad sto ton plonów, maszyny rolnicze, a nawet samochód osobowy. Straty oszacowano na ponad 300 tys. zł.

    Czytaj także

      Komentarze

      Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama