Współczesna
    TV

    Współczesna TV

    Rozwiń
    Współczesna
    TV
    Zwiń

    Współczesna TV

    Współczesna TV, czyli nowa telewizja internetowa. Od poniedziałku do piątku specjalnie dla Was tworzymy ekskluzywne materiały wideo dotyczące regionu!

    Katarzyna Patalan

    Gazeta Współczesna

    Aktualizacja:

    Gazeta Współczesna

    - Wstałam około 3.30 w nocy, chciałam włączyć światło, ale już nie działało - wspomina Barbara Ramotowska. - Spojrzałam za okno, a tam było jakoś dziwnie jasno i zorientowałam się, że nasz dom płonie. We wtorek w nocy siedmioosobowa rodzina Ramotowskich w Konieckach (gm. Jedwabne) straciła dach nad głową.
    Pani Barbara obudziła swoich teściów, męża i dwójkę dzieci.
    - Wybiegliśmy przed dom, cały dach stał już w ogniu - wspomina pani Barbara. - Zanim przyjechała straż to sami gasiliśmy wiadrami, bańkami, tym co tylko złapaliśmy do ręki.
    Trzask pękających dachówek obudził mieszkańców wsi.
    - Nie wiedziałem co się dzieje - mówi sąsiad Franciszek Chro-stowski. - Ubrałem się i pobiegłem z pomocą.
    Przy gaszeniu pożaru brały udział jednostki straży z Jedwabnego, Łomży i Wizny.
    - Akcja trwała prawie 6 godzin, ale nie są znane przyczyny wybuchu ognia - informuje dyżurny Miejskiej Komendy Straży Pożarnej w Łomży.
    Właścicielka domu podejrzewa, że to przez wadliwą instalację elektryczną.
    - Nieszczęścia się zdarzają, to wielka tragedia.
    Dzięki Bogu, żyjemy, ale bardzo pozytywnie zaskoczyła nas reakcja naszych sąsiadów, którzy przybyli nam z pomocą i nadal podają życzliwą dłoń. Zdali egzamin i wiem, że można na nich liczyć - mówi Tadeusz Ramotowski, gospodarz domu. - Chłopy pomogli zwalać tlące się elementy dachu i go zabezpieczyli.
    - To nie jest problem, jak się zdarza nieszczęście to się pomaga - podkreśla Chrostowski. - Tak po prostu trzeba.
    Sąsiedzi państwa Ramotowskich otworzyli nie tylko swoje serca, ale także domy.
    - Teściowie i córka w noc pożaru spali u sołtysa, dziś córka jest u rodziny - mówi Barbara.
    Spalony dom nie nadaje się do zamieszkania, ale Ramotowscy nie mogą go opuścić, bo nie mogą bez opieki zostawić zwierząt.
    - Na szczęście mamy tuż obok starego domu, nowy, ale niestety nie wykończony budynek - mówi Bożena Ramotowska. - Nie nadaje się do mieszkania, ale wstawiliśmy piec i obsadziliśmy nowe drzwi. Zobaczymy, może uda nam się go jakoś przystosować.
    - Byłam bardzo wzruszona, gdy zobaczyłam tych wszystkich ludzi, którzy tak chętnie wspomagali swoich sąsiadów - mówi Cecylia Kieszkowska, kierownik Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Jedwabnem, na pomoc którego mogą liczyć pogorzelcy.
    - Dzięki naszym sąsiadom, dużo łatwiej radzić sobie z trudnościami - podkreślają Ramotowscy. - Z całego serca im dziękujemy.

    Czytaj także

      Komentarze

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama