Suwałki na uboczu

    Suwałki na uboczu

    (jsz)

    Gazeta Współczesna

    Aktualizacja:

    Gazeta Współczesna

    Dwu połączeniom kolejowym na trasie Suwałki - Białystok grozi likwidacja.
    Zdaniem PKP, przynoszą straty.
    Chodzi o pociąg osobowy wyjeżdżający z Białegostoku o 5.28 i powrotny z Suwałk o 13.45.
    - Te połączenia od dłuższego czasu są nieopłacalne. Niewielu podróżnych z nich korzysta - tłumaczy Robert Nowakowski, dyrektor Przewozów Regionalnych w Białymstoku. - Nie możemy ciągle do nich dopłacać.
    Na dopłaty nie stać też Urzędu Marszałkowskiego. W tym roku do przejazdów kolejowych dołożył 8 milionów złotych.
    Zachowanie zagrożonych połączeń wymagałoby dodatkowych 2,5 miliona złotych - na tyle wycenia ich utrzymanie PKP. Pojawiła się więc propozycja, by na odcinku Suwałki - Sokółka wprowadzić autobusy.
    Plany PKP oburzyły suwalskie władze samorządowe.
    - To jest spychanie naszego miasta na margines - uważa Szczepan Ołdakowski, starosta. - I tak z Suwałk jeździ niewiele pociągów, a jakość usług pozostawia wiele do życzenia. PKP zbyt wysoko je wycenia.
    Z tą opinią nie zgadza się dyrektor Nowakowski.
    - Nierentowne linie likwidowane są także w innych miejscowościach - broni się. - Nie traktujemy Suwałk gorzej. Musimy się jednak liczyć z kosztami. Jeśli mamy wyjść z długów i zacząć inwestować, nie możemy na siłę utrzymywać połączeń przynoszących straty.
    PKP prawdopodobnie nie zmieni zdania. Jeśli Urząd Marszałkowski nie wygospodaruje brakujących pieniędzy, to suwalczanom pozostaną dwa pociągi.
    - Sprawa nie jest jeszcze przesądzona - informuje Bożena Bednarek, rzecznik Urzędu Marszałkowskiego. - Wciąż trwają negocjacje.
    Jak się dowiedzieliśmy, wicemarszałek Jan Kamiński będzie prowadził rozmowy z dyrekcją PKP w Warszawie.

    Czytaj także

      Komentarze

      Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo