Współczesna
    TV

    Współczesna TV

    Rozwiń
    Współczesna
    TV
    Zwiń

    Współczesna TV

    Współczesna TV, czyli nowa telewizja internetowa. Od poniedziałku do piątku specjalnie dla Was tworzymy ekskluzywne materiały wideo dotyczące regionu!

    Katarzyna Patalan

    Gazeta Współczesna

    Aktualizacja:

    Gazeta Współczesna

    - Bardzo często do rzeźni trafiają konie, które jeszcze mogą służyć innym. Warto je ratować - tłumaczy Karolina Gwóźdź, jedna z uczennic łomżyńskiej "Wety", które chcą uratować konia skazanego na rzeźnię, by móc go podarować stadninie prowadzącej hipoterapię dla chorych dzieci.

    Karolina Gwóźdź i Justyna Pyziołek są uczennicami pierwszej klasy Zespołu Szkół Weterynaryjnych w Łomży.
    - Pomysł narodził się zupełnie przypadkiem, gdy do szkoły przyszła pani, zbierająca pieniądze na dzieci - wspomina Karolina. - Może ktoś pomyśli, że to dziwne, ale my tę zbiórkę skojarzyłyśmy właśnie z końmi, bo kochamy je od zawsze.
    Karolina Gwóźdź pochodzi z Elbląga i jeździ konno od 4 lat.
    - Zawsze kochałam konie - mówi Karolina. - Zanim przyjechałam do Łomży, jeździłam w Piastowie, gdzie jest Czarny Książę mój ukochany rumak.
    Jej pasję dzieli Justyna Pyziołek pochodząca z Siedlec.
    - Konno jeździ cała moja rodzina - opowiada Justyna. - Sama jeżdżę już od 7 lat.
    Justyna bierze udział w zwodach sportowych i skacze konno przez przeszkody.
    - Mam własnego konia Kimberlay, na której startuję - relacjonuje. - Skaczę przez przeszkody od 90 cm do 1 m wysokości.
    Zainteresowania obu uczennic tłumaczą ich oddanie akcji.
    - Gdy zwróciłyśmy się o pomoc do naszej wychowawczyni, pani Sylwi Szczepańskiej, poparła nasz projekt - cieszy się Justyna.
    Dziewczyny oplakatowały całą szkołę, planują propagować akcję na terenie całego miasta. Czekają na stosowne pozwolenia i numer konta, na który będzie można wpłacać pieniądze. Jeszcze nie wybrały konkretnego konia, którego chciałyby wykupić.
    - Najpierw musimy zebrać pieniądze - zastrzega Karolina.
    A to nie takie proste. Na uratowanie jednego konia potrzeba ok. 3 tys. zł (cena zależy od wagi zwierzęcia, bo za kilogram mięsa trzeba zapłacić od 5 do 7 zł).
    - Wykupionego konia pragniemy podarować ośrodkowi hipoterapii w Kisielnicy - mówi Justyna. - Chcemy pokazać, że koń przez jednych skazany na śmierć, innym może jeszcze pomóc.
    W ośrodku rehabilitacyjnym w Kisielnicy jest 9 koni, na których rehabilitowane są dzieci, głównie z porażeniem mózgowym.

    Czytaj także

      Komentarze

      Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama