PODLASKIE
    QUIZY

    Rusz głową. Podlaskie quizy

    Rozwiń
    PODLASKIE
    Zwiń

    Rusz głową. Podlaskie quizy

    Spróbuj sił w najpopularniejszych w ostatnim czasie quizach na naszym portalu. Zmierz się z podlaską gwarą oraz grą w skojarzenia.

    Andrzeja Wajdę zapamiętali jako życzliwego, pełnego ciepła...

    Andrzeja Wajdę zapamiętali jako życzliwego, pełnego ciepła człowieka

    Tomasz Kubaszewski

    Gazeta Współczesna

    Aktualizacja:

    Gazeta Współczesna

    Przy rodzinnym domu znajdującym się na ul. Wojska Polskiego 27 w Suwałkach. 2016 r.

    Przy rodzinnym domu znajdującym się na ul. Wojska Polskiego 27 w Suwałkach. 2016 r. ©T. Kubaszewski

    W Suwałkach Andrzeja Wajdę wszyscy zapamiętali jako życzliwego, pełnego ciepła człowieka. - Dlatego ludzie tak go kochali - mówi Maria Bajer.
    Przy rodzinnym domu znajdującym się na ul. Wojska Polskiego 27 w Suwałkach. 2016 r.

    Przy rodzinnym domu znajdującym się na ul. Wojska Polskiego 27 w Suwałkach. 2016 r. ©T. Kubaszewski

    Andrzej Wajda, najsłynniejszy ze współczesnych suwalczan, zmarł w niedzielę wieczorem. Miał 90 lat. Miejskie władze wkrótce zaczną się zastanawiać, jak upamiętnić wybitnego reżysera.

    - Znaliśmy się ponad ćwierć wieku, określał nas jako przyjaciół - dodaje Maria Bajer, współwłaścicielka Radia 5. - Owszem, dopadła go fizyczna starość, ale duchem wciąż był młody. Miał mnóstwo planów, gdzieś ciągle pędził, w jego kalendarzu brakowało wolnych terminów.

    Maria i Piotr Bajerowie poznali Wajdę najlepiej ze wszystkich suwalczan. - To był rok 1989 - wspomina Piotr Bajer, prezes „Piątki”. - Wajda został w województwie suwalskim kandydatem Komitetu Obywatelskiego „Solidarność” w wyborach do Senatu. Byliśmy dumni, że ktoś tak znany zgodził się na kandydowanie z naszego regionu.

    Z tamtej kampanii wyborczej Piotr Bajer zapamiętał na przykład to, jak to w Gibach władze nie zgodziły się na wynajęcie sali. Spotkanie z Wajdą odbywało się więc na przystanku autobusowym. - W dodatku, on się jeszcze źle poczuł i musiał dłuższą chwilę odpocząć w samochodzie - mówi. - Ale wrócił do siebie i spotkanie na przystanku się odbyło.

    Potem Piotr Bajer został dyrektorem biura senatorskiego Andrzeja Wajdy w Suwałkach.



    - Był wymagającym szefem, ale wyrozumiałym - opowiada. - Pamiętam, że zawsze jak przyjeżdżał z Warszawy, to od progu mówił, by „zadzwonić do Krysi, że właśnie dojechał”. Chodziło oczywiście o żonę Krystynę Zachwatowicz.

    Z okresu senatorowania Wajdy pochodzą też dwie historie, o których Piotr Bajer nikomu do tej pory nie opowiadał. Bo słynny reżyser stanowczo zakazał. - Wśród wielu listów, które ludzie do niego pisali, były też takie z prośbą o pomoc - mówi. - Matka z popegeerowskiej miejscowości opisywała swoje trudne losy. Wspomniała też, że jej marzeniem jest, by syn został kierowcą. Jednak nie ma pieniędzy na kurs. W drugim przypadku w wielodzietnej rodzinie nie było lodówki. Pieniądze Wajda wyciągnął z własnej kieszeni. Zarówno na kurs, jak i na lodówkę.

    Jak mówi z kolei prezydent Suwałk Czesław Renkiewicz, wydawało się, że Wajda jest niezniszczalny. - Podczas jego ostatniej, czerwcowej, takiej mocno sentymentalnej wizyty w rodzinnym mieście, snuł wiele planów - wyjaśnia.

    1 »

    Czytaj treści premium w Gazecie Współczesnej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (3)

    Wszystkie komentarze (3) forum.wspolczesna.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo