Współczesna
    TV

    Współczesna TV

    Rozwiń
    Współczesna
    TV
    Zwiń

    Współczesna TV

    Współczesna TV, czyli nowa telewizja internetowa. Od poniedziałku do piątku specjalnie dla Was tworzymy ekskluzywne materiały wideo dotyczące regionu!

    Wielka bitwa o handel

    <B>Wielka bitwa o handel</B>

    Agnieszka Kaszuba

    Gazeta Współczesna

    Aktualizacja:

    Gazeta Współczesna

    Przynajmniej sześć firm z całej Polski chciałoby wybudować w Białymstoku swoje galerie handlowe. Trzech inwestorów bije się o możliwość prowadzenia hipermarketów. Walka o handel trwa już od kilku lat, lecz póki co, w stolicy Podlasia niezmiennie funkcjonuje jeden hipermarket, a zamiast centrum handlowego z prawdziwego zdarzenia, mamy targowisko w samym środku miasta. Nic więc dziwnego, że po zakupy jeździmy do Warszawy. I to wcale nie dlatego, że tam jest więcej sklepów, ale że taniej...
    Obskurne budy, łóżka polowe zamiast stoisk, bielizna obok marchewki - tak w jednym zdaniu można scharakteryzować największe centrum handlowe Białegostoku jakim jest targowisko przy ul. Jurowieckiej. Ale już niedługo mają stanąć tu estetyczne sukiennice lub pawilon handlowy. Obok galeria i centrum rozrywkowo- sportowe...
    - Niedługo, to znaczy kiedy - pytają zniecierpliwieni białostoczanie, bo takie obietnice słyszą już od kilkunastu miesięcy. Podobnie jest z planami budowy centrów handlowych w innych rejonach Białegostoku.
    Budową centrów handlowych zainteresowani są nie tylko białostoczanie, ale także inni mieszkańcy Podlasia, którzy coraz częściej na duże zakupy wybierają się do... Warszawy, twierdząc, że i tak się im to bardziej opłaca. Gdyby jednak wszystkim inwestorom udało się zamienić plany w rzeczywistość, to białostoczanie mogliby dostać zakupowego zawrotu głowy.
    Zakupy to wyprawa
    Kiedyś panowało przekonanie, że w Warszawie ubierali się tylko ci z grubymi portfelami. Teraz diametralnie się to zmieniło. Do stolicy po zakupy i to nie tylko ubrań, ale także mebli, czy sprzętu RTV, jeżdżą ci, którzy muszą liczyć się z pieniędzmi. Są to zarówno osoby młode, jak i te, które mają już rodziny.
    Kasia Pietraszyńska stoi na dworcu PKP. Ma podróżną torbę, ale zupełnie pustą.
    - To na zakupy - mówi z uśmiechem.
    Do Warszawy jedzie z koleżankami. Wybierają się tam dwa lub trzy razy w roku, aby się "ubrać".
    - W lutym i sierpniu są najlepsze wyprzedaże - tłumaczy Kasia. - W Białymstoku za jedną parę jeansów muszę zapłacić 200 zł. W Warszawie za tyle mogę kupić trzy pary i to takich spodni, jakich nikt tutaj nie ma.
    I rzeczywiście jest w czym wybierać. W Arkadii - najbardziej znanej galerii handlowej w Warszawie jest prawie dwieście sklepów. Każdy z nich oferuje innego rodzaju ubrania, buty, gadżety. Dlatego Kasia i jej koleżanki twierdzą, że lepiej, taniej i łatwiej wybrać im się na zakupy do stolicy, nawet jeśli miałoby to trwać cały dzień i trzeba byłoby wydać dodatkowe pieniądze na bilet, niż ubierać się w białostockich sklepach, gdzie wszystko jest takie same i jak mówią dziewczyny "bezpłciowe"..
    Podobnego zdania jest Urszula, matka dwóch przedszkolaków. Także jeździ na sezonowe wyprzedaże do Warszawy.
    - Jeśli chodzi o ubranka dziecięce, to w Białymstoku nie ma żadnego wyboru, a ceny proponowanych artykułów są zbyt wygórowane - mówi Urszula.
    Gdyby w naszym mieście powstały chociażby dwie galerie, większość osób, które jeździ do Warszawy na zakupy, zostałaby w Białymstoku.
    - Gdyby były takie same towary i ceny, to na pewno robiłybyśmy tutaj zakupy - zgodnie twierdzą Kasia i jej koleżanki.
    - Nie potrzebna byłaby ta cała wyprawa - dodaje Urszula.
    Najpierw musi powstać plan
    Aby mogło powstać centrum handlowe, galeria, czy hipermarket potrzebny jest odpowiedni zapis w planie zagospodarowania przestrzennego. Problem w tym, że większość terenów w Białymstoku nie posiada aktualnych planów, a sam proces ich tworzenia jest długotrwały.
    - Każdy plan powinien być zgodny ze studium uwarunkowań - wyjaśnia Jerzy Tokajuk, szef Miejskiej Pracowni Urbanistycznej w białostockim magistracie. - To na podstawie tego dokumentu planiści opracowują szczegółowe rozwiązania.
    Później plan jest wykładany do konsultacji społecznych i obywatele mogą składać do niego swoje uwagi. Rozpatruje je prezydent miasta. Następnie plan trafia na sesje Rady Miejskiej. I tam zaczynają się schody, bo białostoccy radni pod względem wpuszczania dużego handlu do miasta są podzieleni do tego stopnia, że po głosowaniu nad uchwałą intencyjną w sprawie przystąpienia do sporządzenia planu dla terenów w okolicy ul. Jurowieckiej, gdzie galerię handlową chciałaby budować Jagiellonia SSA, rozpadł się klub Ligi Polskich Rodzin. Część jego radnych poparła budowę galerii, a to jest niezgodne z programem Ligi. Jeszcze tego samego dnia śmiałkowie zostali wykluczeni z klubu.
    Zdecydowanym przeciwnikiem hipermarketów i centrów handlowych jest oprócz LPR, klub Prawa i Sprawiedliwości, a także Koalicyjny Klub Radnych. Za zwolenników uważani są członkowie klubu radnych lewicy, a w mniejszym stopniu także Białostockiego Porozumienia Prawicy. To właśnie przez dyskusje i potyczki słowne obu frakcji, czasami bez większego merytorycznego uzasadnienia, opóźnia się proces powstawania planów, a część inwestorów znudzonych i zirytowanych czekaniem, nosi się z zamiarem wycofania z Białegostoku. Tak stało się w przypadku firmy Metro AG, która jeszcze w latach 90. poprzedniego stulecia kupiła teren na Zielonych Wzgórzach, pod budowę kompleksu handlowego, podobnego do warszawskiego M1. W ubiegłym tygodniu developer, który nie mógł doczekać się na zezwolenie na przebudowę dróg od magistratu, odsprzedał działkę.
    Chrońmy rodzimy handel
    Podzieleni są także sami handlowcy z Białegostoku. Duża większość sprzeciwia się jakimkolwiek hipermarketom, czy galeriom. Są to zazwyczaj mali sklepikarze, ale popierają ich duże organizacje.
    - Nasze małe sklepy po prostu upadną, kiedy wejdzie do Białegostoku jeden lub dwa hipermarkety - twierdzi właścicielka małego sklepu przy ul. Antoniukowskiej. - Już same pojawienie się Auchan odebrało nam wielu klientów.
    - Białostocki rynek handlowy jest już przesycony - wtóruje jej Stanisław Rokicki z Podlaskiego Klubu Biznesu. - Nie potrzeba nam nowych galerii, hipermarketów, czy dużych sklepów, a raczej inwestorów, którzy chcą rozwijać różne usługi i zatrudniać ludzi z regionu.
    Stanisław Rokicki, podobnie jak jego wielu kolegów z Podlaskiego Klubu Biznesu, czy Izby Przemysłowo - Handlowej, twierdzi także, że wielkim nieporozumieniem jest wpuszczanie na rynek białostocki inwestorów z zagranicy.
    - Trzeba wspierać nasze rodzime produkty, a duże sieci handlowe sprowadzają produkty głównie z Azji - dodaje Stanisław Rokicki.
    Inne zdanie mają natomiast sami białostoczanie.
    - W takich dużych centrach jest zawsze większy wybór, większa konkurencja, a więc także niższe ceny. Dlatego jestem jak najbardziej za - mówi Agnieszka Rutkowska, studentka z Białegostoku.
    Według raportu przygotowanego przez warszawską firmę Unikonsult, tylko kilka lokalizacji dla dużego handlu nie spowodowałoby ogromnego bezrobocia wśród białostockich kupców. Jednak większość inwestycji niosłaby zatrudnienie mniejszej ilości osób, niż tych, którzy traciliby pracę.
    - Teraz w naszym drobnym handlu pracuje cała rodzina - mówi właścicielka sklepu spożywczego. - Ja stoję na zmianę z synową na kasie, mąż jeździ po zaopatrzenie, syn zamawia produkty. W hipermarkecie wszystko załatwią inne firmy, spoza miasta i znajdzie się jedno miejsce przy kasie.
    Prawda może również okazać się taka, że kiedy w Białymstoku powstanie na przykład sześć dużych centrów handlowych, to ich właściciele, będą musieli się między sobą bić o klientów.
    Pierwsza na Augustowskiej
    Jednak mimo protestów przedsiębiorców, radnych, czy małych sklepikarzy, niektórych galerii, czy hipermarketów nie da się już zatrzymać. Przesądzone jest już powstanie dużego centrum handlowego z kompleksem rozrywkowym przy ul. Augustowskiej. Inwestor - firma TK Development - zyskał na tym, że radni w miarę szybko uchwalili plan i udało mu się odkupić tereny po fabryce Polpledu. Obecnie trwa porządkowanie gruntu pod planowaną inwestycję.
    - Przed zimą chcemy uporządkować cały teren i przygotować go pod inwestycję - zapowiada Zygmunt Chyla, szef TK Development, który jest inwestorem galerii.
    Przy ul. Augustowskiej ma powstać duże centrum handlowo-usługowo-rekreacyjne. Będzie ono posiadało sklep wielkopowierzchniowy, galerię handlową z ok. 90 sklepami oraz część rekreacyjno-rozrywkową. Będzie to pierwsze tego typu wielofunkcyjne centrum w regionie.
    Przyszła inwestycja zostanie wykorzystana także w aspekcie budowy Trasy Kopernikowskiej, na co inwestor przeznaczy około 15 mln zł. Oprócz robót drogowych, inwestor miałby wybudować w okolicy duży parking samochodowy.
    - Zazwyczaj jest tak, że kiedy zgadzamy się na sklep wielkopowierzchniowy, to chcemy od inwestora uzyskać, jak najwięcej korzyści dla miasta - zapewnia Tadeusz Arłukowicz, rzecznik prasowy prezydenta Białegostoku. - W tym wypadku jest to wkład w Trasę Kopernikowską. - W innych przypadkach są to zazwyczaj sąsiednie ulice, czy całe układy drogowe.
    Podobnie jest z firmą DA Inwest, która niedługo ruszy z budową hipermarketu Tesco przy ul. Hetmańskiej. Na przebudowę okolicznych ulic inwestor wyda około 14 mln zł, a do ich budowy ma zatrudnić przede wszystkim białostockie firmy budowlane.
    Druga w kolejce do budowy galerii jest firma Kopernik Development, która planuje budowę przy ul. Monte Cassino. Na ten obszar radni uchwalili plan pod koniec sierpnia. Inwestor ma także większość gruntów niezbędnych pod inwestycję.
    Dużą szansę na budowę centrum handlowego ma także firma JWK. Galeria handlowa miałaby się mieścić przy ul. Świętojańskiej, na terenach należących do Biruny. Inwestor już ma przyrzeczenie ich sprzedaży od prezesa fabryki, jednak musi czekać na plan.
    - Jestem jednak dobrej myśli, bo w studium uwarunkowań zapisano, że na tym terenie może odbywać się handel wielkopowierzchniowy - cieszy się Andrzej Radecki, prezes JWK.
    W planach jest także budowa hipermarketu Carrefour na Zielonych Wzgórzach (tam też jest aktualny plan zagospodarowania przestrzennego) i rozbudowa części galeriowej hipermarketu Auchan przy ul. Produkcyjnej.
    Jagiellonia musi czekać
    Najwięcej kontrowersji budzi chyba jednak budowa galerii handlowej, z której ma utrzymywać się drużyna piłkarska Jagiellonii, dlatego bardzo zabiegali o nią kibice. Na ten teren nie ma jednak aktualnego planu, a działka należy do Skarbu Państwa. Dlatego z rozpoczęciem inwestycji Jagiellonia może poczekać jeszcze nawet rok.
    Oprócz sportowej spółki akcyjnej, inwestorem przedsięwzięcia będzie również grupa developerska Sfera z Bielska - Białej. I to ona oprócz Jagiellonii SSA i jej akcjonariuszy będzie jednym z beneficjentów zysków z galerii. Wcześniej mówiono, że prawie cały dochód ma być przeznaczany na sport.
    - Najwięcej jednak będzie czerpać z tego Jagiellonia - zapewnia Wojciech Strzałkowski, przewodniczący rady nadzorczej Jagiellonia SSA.
    Nowy, a za razem już drugi z kolei projekt zakłada, że galeria powstanie do 2007 roku i będzie mieć trzy kondygnacje. Na dwóch z nich znajdą się sklepy, trzeci poziom ma spełniać funkcje kulturalno-rozrywkowe.
    - Szacunkowy koszt tej inwestycji to około 50 mln euro - twierdzi Janusz Gajerski, członek zarządu Sfery. - Ale Jagiellonia będzie mogła zarabiać na swoje utrzymanie od razu.
    Cała inwestycja ma się odbywać etapami, a w zamian za pozwolenie na budowę inwestorzy będą musieli przebudować także fragment ul. Jurowieckiej, Poleskiej, Fabrycznej i niewykluczone, że Sienkiewicza. Jagiellonia chce także wybudować halę targową o powierzchni około 5 tys. mkw. z szeregiem estetycznych boksów.
    - Hala ta ma być podobna do tych, które buduje się w południowych krajach - podkreśla Jan Hendel.
    Miejsce w niej mogliby znaleźć kupcy ze stadionu i Pl. Inwalidów. Ci jednak obawiają się, że za tak ekskluzywne warunki trzeba będzie słono płacić.
    - Teraz płacę za dzień 9,50 zł - mówi Piotr, handlujący na stadionie. - To i tak dużo. Na więcej mnie nie będzie stać, a obawiam się, że w takiej hali powierzchnia będzie mogła kosztować nawet dwa razy więcej. Wtedy musiałbym zwinąć swój interes.
    - Plany Jagielloni to także szansa, że z centrum miasta zniknie nieuporządkowane targowisko - twierdzi Tadeusz Arłukowicz.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama