Współczesna
    TV

    Współczesna TV

    Rozwiń
    Współczesna
    TV
    Zwiń

    Współczesna TV

    Współczesna TV, czyli nowa telewizja internetowa. Od poniedziałku do piątku specjalnie dla Was tworzymy ekskluzywne materiały wideo dotyczące regionu!

    Prezes na zawsze

    Prezes na zawsze

    Anna Perkowska

    Gazeta Współczesna

    Aktualizacja:

    Gazeta Współczesna

    Ważą się losy byłego senatora Sergiusza Plewy, a od niedawna etatowego prezesa jednej z największych spółdzielni mieszkaniowych w Białymstoku: "Słoneczny Stok". Na najbliższym spotkaniu rada nadzorcza ma zająć się odwołaniem Sergiusza Plewy z funkcji prezesa. Chociaż w to, że były senator zostanie odwołany, tak naprawdę nie wierzy już nikt. Na razie prezes jest na zwolnieniu lekarskim.
    Wniosek o odwołanie Sergiusza Plewy ze stanowiska prezesa złożyła jedna z członkiń rady nadzorczej "Słonecznego Stoku". Rada ma zająć się sprawą jego odwołania, chociaż niedawno go powołała, po tym jak senator w związku z upływem kadencji złożył mandat parlamentarzysty. Właściwie nawet kiedy sprawował funkcję posła, a później senatora - to i tak był prezesem "Słonecznego Stoku". Tyle, że honorowym. Ale wypada sięgnąć do początków kariery Sergiusza Plewy.
    Z elektrowni na prezesa
    Przeciwnicy Sergiusza Plewy mówią ironicznie, że prezesem w "Słonecznym Stoku" będzie na zawsze. I chociaż tych, zdawałoby się, ma były senator więcej niż zwolenników, to na tych drugich zawsze może jednak liczyć. Bo mimo licznych przewinień Sergiusz Plewa zawsze wychodzi na swoje.
    Na łonie spółdzielni znalazł się u samego schyłku lat 70-tych, w czasach świetności PRL-u i władz komunistycznych. Absolwent Wydziału Elektrycznego Wyższej Szkoły Inżynierskiej, po ukończeniu studiów przez 21 lat pracował w Zakładzie Energetycznym Białystok. Jednak "tłuste lata" byłego senatora rozpoczęły się w 1979 roku. Wtedy to został prezesem nowo powstałej Spółdzielni Mieszkaniowej "Słoneczny Stok". W tamtych czasach zyskał sobie zasługi przy budowie kolejnych osiedli, w których teraz mieszka już drugie pokolenie. I na tych zasługach bazuje do dziś. Wielokrotnie podkreśla, że tworzył spółdzielnię od podstaw. I to akurat prawda. Tyle, że większości mieszkańców znudziło się już wspominanie zamierzchłych czasów.
    Dobry wujek ze spółdzielni?
    Zanim Sergiusz Plewa został posłem czy senatorem, zdążył te zasługi wykorzystać. Na początku lat 90-tych jego nazwisko nieobce było białostockim prokuratorom. Zaczęło się od tego, że spółka MIK-BUD działająca w branży budowlanej zaciągnęła kredyt w Banku Spółdzielczym w Wasilkowie, który notabene niedługo później upadł. Była to niebagatelna kwota, wówczas osiem miliardów, a po dewaluacji - 800 tys. zł. A prezes Sergiusz Plewa udzielił poręczenia kredytu. Nie poręczył jednak swoim majątkiem, ale majątkiem spółdzielni "Słoneczny Stok", której był prezesem. Firma MIK-BUD jednak nie miała szczęścia do interesów, bo zbankrutowała. Wtedy Bank Spółdzielczy w Wasilkowie zwrócił się o spłatę kredytu do spółdzielni "Słoneczny Stok". Wszystko się wydało. Sprawą zajął się prokurator, Sergiusz Plewa przyznał się do winy. W rezultacie sprawa została umorzona, wtedy kiedy Plewa był już posłem.
    Za kołnierz nie wylewa
    W lipcu 2003 roku jako senator, jadąc pod wpływem alkoholu, na trasie Warszawa - Białystok spowodował kolizję, w której zostały uszkodzone trzy samochody i jego własne auto. W wydychanym powietrzu miał 1,2 promila alkoholu.
    Ponieważ był senatorem, prokuratura wystąpiła do marszałka Senatu o uchylenie immunitetu i ten do wniosku się przychylił.
    Najpierw senator chciał się dobrowolnie poddać karze. Ale później zmienił zdanie, bo doszedł chyba do wniosku, że kara mu się nie należy. Obrońca złożył w Sądzie Rejonowym w Zambrowie oświadczenie senatora mówiące o jego trzeźwości w dniu spowodowania kolizji.
    - Mogłem zasłaniać się immunitetem, ale nie zrobiłem tego, pozwoliłem policji zbadać się na trzeźwość, bo byłem pewny wyniku. Nie wiem dlaczego był taki rezultat pomiaru, to było dla mnie zaskoczenie - tłumaczył podczas jednej z rozpraw Sergiusz Plewa.
    Zdaniem senatora i jego obrońcy, zawinił alkomat.
    Prokurator w sądzie podkreślał natomiast, że dokonano aż trzech pomiarów. Zaznaczył też, że senator nie kwestionował wyniku pomiaru po zdarzeniu.
    W kwietniu 2004 roku Sąd Okręgowy w Łomży wydał prawomocny wyrok: 2 tysiące grzywny, tysiąc złotych nawiązki i roczny zakaz prowadzenia pojazdów dla senatora. Takie rozstrzygnięcie zapadło już wcześniej - bo w połowie lutego ub.r. przed Sądem Rejonowym w Zambrowie. Jednak senator odwołał się. Na rozprawie w Sądzie Okręgowym w Łomży jego obrońca domagał się uniewinnienia albo niższego wyroku. Prokurator z kolei wnioskował o surowszą karę. Jednak obie apelacje Sąd Okręgowy oddalił jako bezzasadne.
    Nagroda się należy!
    Chociaż był posłem, a później senatorem, to prezesem "Słonecznego Stoku" nigdy być nie przestał. Nosił miano prezesa honorowego, który funkcję tę miał pełnić społecznie.
    - Taka jest wola rady nadzorczej i mieszkańców - podkreślał wielokrotnie.
    Wydawałoby się, że służył swoimi radami mieszkańcom i radzie nadzorczej "Słonecznego Stoku" za darmo. Tak jednak nie było. Przez pierwszych kilka lat jako poseł dostawał miesięcznie ponad 3 tysiące społecznej diety. Ale mieszkańcy mogli za to raz w tygodniu zobaczyć prezesa, który urzędował po kilka godzin w siedzibie "Słonecznego Stoku".
    Rada nadzorcza, pełna podziwu dla jego zasług, wielokrotnie przyznawała mu nagrody. Dostał między innymi 23 tysiące złotych premii jubileuszowej (za 45 lat pracy). Do tego dochodziły co najmniej dwa razy do roku kilkutysięczne wynagrodzenia.
    Powrócił na folwark ale choruje
    Prezes Sergiusz Plewa, którego rada nadzorcza przyjęła do pracy od 1 listopada, zarabia ok. 10,5 tysiąca złotych miesięcznie. Wprawdzie miał on prawo wrócić na etat, bo na czas sprawowania mandatu parlamentarzysty był urlopowany. Jednak niektórzy mieszkańcy mieli nadzieję, że prezes odejdzie na emeryturę, bo prawa do tego świadczenia nabył w marcu tego roku. Niewykluczone, że rada nadzorcza o jego powrocie wiedziała już na początku tego roku. "Na wszelki wypadek" w planie finansowym na 2005 r. zapisała 50 tys. na wynagrodzenie (wtedy przewidywano jeszcze wcześniejsze wybory). A prezes zapewne wiedział, że na następną kadencję do parlamentu nie będzie startował. Chociaż pytany w czerwcu tego roku mówił, że nie podjął decyzji. Jednak w sztabie wyborczym SLD, kiedy zaczęto sporządzać listy kandydatów do Sejmu i Senatu, dowiedzieliśmy się, że senator nie wystartuje, bo nie chce.
    Na najbliższym posiedzeniu Rada Nadzorcza "Słonecznego Stoku" ma zająć się odwołaniem prezesa. Taki wniosek złożyła jedna z osób zasiadających w radzie. Nie wiadomo jednak, czy głosowanie dojdzie do skutku, bo Sergiusz Plewa od dwóch tygodni jest na zwolnieniu lekarskim. Do kiedy - na razie nie wiadomo. Osobną kwestią jest postawa rady. Tylko kilka osób jest w opozycji, reszta przynajmniej do tej pory zawsze zgadzała się z decyzjami zarządu.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama