Współczesna
    TV

    Współczesna TV

    Rozwiń
    Współczesna
    TV
    Zwiń

    Współczesna TV

    Współczesna TV, czyli nowa telewizja internetowa. Od poniedziałku do piątku specjalnie dla Was tworzymy ekskluzywne materiały wideo dotyczące regionu!

    Nie chcę być Delfiną

    Nie chcę być Delfiną

    Katarzyna Jabłonowska

    Gazeta Współczesna

    Aktualizacja:

    Gazeta Współczesna

    Kiedyś imię było talizmanem, które człowiek nosił z sobą przez całe życie. Zaklęciem, dobrą wróżbą i przywołaniem świętego, który miał się opiekować swoim imiennikiem. Dziś wynika raczej z mody i upodobań estetycznych rodziców, którzy często nie przywiązują wagi do jego znaczenia.
    Afanazja Ciuńczak, choć dziś jest bardzo zadowolona ze swojego imienia, nie zawsze je lubiła. Opowiadając historie z nim związane nie ukrywa rozbawienia.
    - Mając 10 lat byłam wściekła, kiedy ktoś mnie pytał o znaczenie mojego imienia. Pamiętam, że kiedyś na egzaminie z fizyki nauczyciel dłużej pytał mnie o nie, niż o zagadnienia związane z tą nauką. Takie sytuacje powtarzały się nagminnie: w szkole, urzędach albo u lekarza. Miałam tego dość - śmieje się Afanazja. - Dziś doceniam szczególnie jego znaczenie, z języka greckiego Afanazja oznacza "nieśmiertelna" - dodaje z dumą.
    Imię Arsemiusza Artysiewicza pojawiło się w kalendarzu dopiero kilka lat temu. Za to w kalendarzu prawosławnych występuje aż sześć razy. Arsemiusz nie przywiązuje jednak do tego wagi. Nie obchodzi swoich imienin i nie zamierza tego robić w przyszłości. Nie wie nawet co oznacza imię, które nosi. Na pytanie, czy zmieniłby je dziś na bardziej popularne, odpowiada wzruszając ramionami: "Po co?".
    - To dziwne uczucie, gdy ma się imię, którego nie nosi nikt inny w szkole. Choć nie dokuczano mi z tego powodu, zawsze chciałem nazywać się inaczej, mniej oryginalnie, np. Janek. Dziś to już nie ma znaczenia. Czasami, gdy ktoś prosi mnie o przeliterowanie nazwiska nawet nie zwracam na to uwagi.Rozumiem, gdy ludzie nie wiedzą, jak je napisać - opowiada Arsemiusz.
    Statystyka
    Zdecydowanie najpopularniejszym imieniem dla chłopców w ub.r. był Jakub. Na listach w urzędach stanu cywilnego w czołówce pojawiali się również często: Kacper, Mateusz i Michał.
    Dziewczynki za to najchętniej w 2005 roku nazywano imionami: Julia (niepokonana od kilku lat), Wiktoria, Aleksandra, Natalia i Gabriela.
    Do łask rodziców wracają także imiona popularne w czasach naszych dziadków. Coraz więcej chłopców nosi imię: Stanisław, Antoni, Jan, Kazimierz albo Teodor, a dziewczynek: Zofia, Maria, Bogumiła czy Eleonora. Być może jest to wynikiem powrotu Polaków do korzeni i tradycji, a może faktem, że w wielu popularnych polskich serialach bohaterowie właśnie takie imiona wybrali dla swoich dzieci. Można tu przytoczyć choćby nadal popularny "Klan", "M jak miłość" i "Na dobre i na złe", której bohaterka doktor Burska nadal jest uważana za ideał kobiety i lekarza.
    Stety lub niestety są także rodzice, którzy nie ulegają żadnym trendom w wyborze imienia dla swych pociech. Nie istnieją dla nich żadne ograniczenia. Okazuje się, że fantazja ludzka, nawet w kwestii tak ważnej jak wybór imienia, które ktoś będzie nosił przez całe życie, nie zna granic. W ubiegłym roku takimi "przebojami" na listach w USC w Białymstoku były: Arsen, Rajan, Abigaile, Delfina oraz Dżemila.
    - Czasami muszę odwodzić rodziców od pomysłu nadawania ich dzieciom udziwnionych imion. Nie zgodziłbym się np.: na imię Delfin, choć zarejestrowaliśmy w ub.r. Delfinę. Ludzie często wybierają imię zasłyszane w serialach, albo od znajomych, bo nosi je np.: fajna aktorka albo aktor. A dziecko później cierpi. Nieraz zdarza się, że pozostałe dzieci w przedszkolu lub na podwórku z niej, lub niego się zwyczajnie śmieją - opowiada Mieczysław Mejsak, zastępca kierownika USC w Białymstoku.
    Nie tylko dziś rodzice nadając imię swojemu dziecku kierują się nie do końca racjonalnymi pobudkami. Rodzice, tak jak dziś, ulegali emocjom również pół wieku temu.
    - Mama jeszcze przed wojną pracowała w Białymstoku. Miała wtedy dwie koleżanki - Renię i Fanie. Obie były tak piękne, że wszyscy mężczyźni oglądali się za nimi na ulicy. Kiedy więc przyszło do mojego chrztu mama uznała, że da mi imię na ich cześć. A że nie było świętej Fani, czy Reni, wybrała imię chrześcijańskiej świętej: Afanazji - wspomina Afanazja Ciuńczak.
    Jakub czy Kuba? Marysia czy Maria?
    Często zdarza się, że rodzice chcą nadać swojemu dziecku imię w formie zdrobniałej, a więc nie Aleksandra, a Ola, nie Jan, ale Janeczek. Dotychczas urzędnicy odmawiali, bowiem polskie prawo zakazuje nadawania imion w formie zdrobniałej. Przełomem w tej kwestii był ubiegły rok. Uparte małżeństwo z Białegostoku, które nie chciało zrezygnować z pomysłu nazwania syna imieniem Kuba zamiast pełną formą; Jakub, doprowadzili do procesu sądowego. I tę sprawę wygrali. Sąd zadecydował, że Kuba jest już samodzielnym imieniem.
    Kuba jest też już od kilku lat jednym z najpopularniejszych męskich imion. I to nie tylko dla przedstawicieli gatunku homo sapiens. W ostatnich latach upodobali je sobie również właściciele czworonogów z Podlasia. - W moim bloku co najmniej kilku sąsiadów imieniem Kuba nazwało swojego psa - mówi Mejsak. Podobne problemy mają osoby noszące imię: Maksymilian (albo krócej Maks), lub Maciej, które jest od lat szczególnie popularne wśród właścicieli... kotów.
    Pisz po polsku
    Wielu rodziców tak bardzo pragnie mieć wyjątkowe dziecko, że imię które dla niego wybierają nie mieści się nie tylko w spisie imion, ale także w słowniku poprawnej polszczyzny. Cudowni tatusiowie, albo mamusie upierają się przy imionach: Cornelia, Alex, Steffan, Max, Elisabeth czy Luis, nawet wtedy, gdy nie do końca wiedzą, jak je poprawnie napisać, ani co ono oznacza. Urzędnicy nie mogą się na nie zgodzić, bo piszemy je w inny sposób niż je wypowiadamy. Nie można również nadać maluchowi imienia, które zawiera w sobie litery nie występujące w polskim alfabecie np.: q, v, x. A zdarza się to naprawdę często. Urzędnicy skarżą się, że niejednokrotnie odwiedzenie rodziców od ich pomysłów, nawet najdziwniejszych i najbardziej oryginalnych jest po prostu niewykonalne.
    - Najtrudniej jest mi rozmawiać z rodzicami, którzy wybrali imię, które mnie przeraża. Zastanawiam się wtedy, jak to dziecko będzie funkcjonowało w przedszkolu, szkole czy dorosłym życiu. Ale mimo tego że prawo nakazuje mi dbać o dobro, dziecka, obowiązuje w tej sytuacji również prawo rodzicielskie - mówi Mejsak.
    Władza w rękach tatusiów
    Rejestracja dziecka w urzędzie to moment szczególnie ważny dla świeżo upieczonych tatusiów. Zdarza się, że nie licząc się z opinią mamusi, która w tym czasie przebywa jeszcze często w szpitalnej sali, albo odpoczywa w domowych pieleszach, wybierają oni dla potomka imię zgoła odmienne od wcześniej ustalonego.
    - Choć takie sytuacje mają miejsce raczej rzadko, zdarza się, że tatuś wybiera imię samodzielnie, a potem dostaje w domu od żony burę. Bywa i tak, że rodzice po jakimś czasie dochodzą do wniosku, że imię, które podali już im się nie podoba. Nawet przed chwilą przyszła do nas para, której córka jeszcze miesiąc temu nazywała się Magda, a od dziś nazywa się Magdalena - opowiada uśmiechając się Mejsak.
    Rodzice biologiczni mają pół roku na zmianę decyzji odnośnie imienia dla malucha. By tego dokonać muszą się stawić w urzędzie stanu cywilnego we dwójkę.
    Jak opowiadają urzędnicy, szczęśliwi rodzice nie raz nie mogą dojść do porozumienia odnośnie imienia, a także nazwiska dla pociechy. Sprawa komplikuje się wówczas, gdy taka huśtawka między rodzicami przedłuża się. Jak opowiadają urzędnicy, nieraz zdarza się, że rodzice wychodzą z urzędu i wracają dopiero po kilku dniach. A sprzeczki i drobne kłótnie w gabinecie na ul. Branickiego nikogo już tu nie dziwią.
    Są i takie przypadki, że rodzice nie mają żadnego wpływu na brzmienie imienia, które będzie nosiło ich dziecko. Polskie prawo pozwala bowiem także położnym zarejestrować dziecko w urzędzie. Tak było w przypadku Arsemiusza Artysiewicza. Jego imię wybrała przyjmująca poród akuszerka. Po przyjściu na świat chłopczyk był tak słaby, że musiała ochrzcić go wodą. - Mąż tej kobiety nazywał, się Arsemiusz, a więc moje imię to czysty przypadek - opowiada z pewnym zażenowaniem Arsemiusz.
    Nic straconego
    Na szczęście mamy możliwość zmiany nazwiska i imienia, które wybrali dla nas rodzice, przez całe życie. Kierownik USC w Białymstoku rocznie rozpatruje ok. 300 takich spraw. Według prawa, zmienić bez większych problemów można imię lub nazwisko (nawet rodowe), które jest: ośmieszające, brzydkie lub obco brzmiące. Ale przy tej zmianie samo "nie podoba mi się" nie wystarcza. Trzeba uzasadnić dlaczego chcemy zmienić swoje imię i podać przy tym jakieś racjonalne argumenty.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama