Współczesna
    TV

    Współczesna TV

    Rozwiń
    Współczesna
    TV
    Zwiń

    Współczesna TV

    Współczesna TV, czyli nowa telewizja internetowa. Od poniedziałku do piątku specjalnie dla Was tworzymy ekskluzywne materiały wideo dotyczące regionu!

    Krzysztof Sokólski Mariusz Klimaszewski

    Gazeta Współczesna

    Aktualizacja:

    Gazeta Współczesna

    Z kamienną twarzą obserwował poczynania swoich piłkarzy trener Jagiellonii Adam Nawałka. Ci biegali po boisku jak jeźdźcy bez głowy. Ich grze brakowało jakiegokolwiek pomysłu. To się musiało tak skończyć. Jaga przegrała 0:2 z ŁKS-em Łódź. To pierwsza porażka przed własną publicznością od kiedy szkoleniowcem Jagiellonii został Nawałka. Także pierwsza ligowa przegrana, od kiedy żółto-czerwoni przenieśli się na Słoneczną. Ale nie porażka jest tu najbardziej bolesna. Najgorsze, że nasz zespół z meczu na mecz gra coraz gorzej.
    Białostocki szkoleniowiec chciał wstrząsnąć zespołem. Tak tłumaczył decyzję o ukaraniu Jacka Chańki, Andrzeja Olszewskiego oraz Dariusza Łatki. Okazuje się, że krok ten przyniósł odwrotny skutek od zamierzonego. Wstrząs był, ale na trybunach. Po meczu zespół został wygwizdany. Kibice nie szczędzili ostrych słów. Głównie pod adresem Nawałki. Ten prosi o cierpliwość. Zapowiada też, że będzie wyciągał wnioski. Czas wreszcie przejść od słów do czynów! Ten pożar można jeszcze ugasić. Ale pod warunkiem, że każdy zacznie od siebie i analizy swoich błędów. Każdy!

    Jagiellonia nie może tak grać. W sobotę piłkarze zaprezentowali się fatalnie. Zawiedli zwłaszcza gracze, którzy przed sezonem przyszli do naszego klubu i zarabiają w nim grube pieniądze. Ile jeszcze szans dostanie Adam Kompała? W środku pomocy taki z niego pożytek, jak na ławce rezerwowych. W meczu z ŁKS-em nie dość, że nie przeprowadził żadnej ofensywnej akcji, to jeszcze gubił się w grze defensywnej. Kilka wślizgów to za mało. Koszmarny debiut w białostockiej bramce zanotował Andrzej Krzyształowicz. Każde zagranie piłki w jego kierunku przyprawiało o szybsze bicie serca. Niezłą dyspozycję z początku sezonu zgubił gdzieś Remigiusz Sobociński. Ale i inni zawodnicy też nie prezentują dużo wyższej formy. Te słabości bezwzględnie wykorzystał ŁKS.
    Goście wypunktowali Jagę. Zagrali uważnie w obronie. Spokojnie rozgrywali piłkę, a kiedy tylko nadarzała się okazja przechodzili do szybkiego ataku. Łodzianie mogli objąć prowadzenie już w pierwszej połowie. W 15 minucie Rafał Niżnik zagrał do Igora Sypniewskiego. Ten popędził na bramkę Jagi, ale mając przed sobą tylko Krzyształowicza posłał piłkę wysoko nad poprzeczką. Chwile potem Jagiellonię uratował słupek. Z prawej strony boiska dośrodkował (przy biernej postawie Adriana Napierały) Jarosław Piątkowski, a w polu karnym groźnie główkował Sypniewski. Pod naszą bramką groźnie było zresztą po każdym dośrodkowaniu "ełkaesiaków", bo Krzyształowicz nie potrafił dobrze wybić żadnej piłki. - O swoim występie chciałbym jak najszybciej zapomnieć - skwitował 35-letni golkiper.

    Drogę do świątyni Krzyształowicza goście znaleźli dopiero pod koniec meczu. W 80 minucie Sypniewski - przy biernej postawie Łukasza Nawotczyńskiego - przebiegł wzdłuż pola karnego. Na skraju szesnastki próbowali zatrzymać go Napierała oraz Arkadiusz Kubik. Sypniewski zdołał jednak wycofać piłkę do Roberta Łakomego. Ten dośrodkował pomiędzy Nawotczyńskiego i Krzyształowicza. Na długim słupku akcję zamykał wprowadzony parę minut wcześniej na boisko Swetosław Barkacznikow i pewnym uderzeniem skierował piłkę pod poprzeczkę. Nawałka nie miał wątpliwości kto ponosi odpowiedzialność za stratę gola. - Piłkarz obudzony nawet o dwunastej w nocy, w takiej sytuacji powinien wybić piłkę - mówił o Nawotczyńskim, który chwilę potem został zmieniony.
    Jagiellończyków dobił Piątkowski. W drugiej minucie doliczonego czasu gry otrzymał dobre podanie od Niżnika. Popędził na bramę gospodarzy i uderzeniem przy "krótkim słupku" ustalił wynik spotkania.

    A Jagiellonia? Miała może w sumie ze 20 minut w miarę poprawnej gry. Na początku spotkania wywalczyła kilka rzutów rożnych. Tempo podkręciła pod koniec drugiej, kiedy na murawie pojawił się owacyjnie witany przez kibiców Łatka. W 71 minucie białostoczanie mogli objąć prowadzenie. Jacek Markiewicz zagrał piłkę na lewe skrzydło do Pawła Sobolewskiego. Ten znalazł się w sytuacji sam na sam z Bogusławem Wyparło. Niestety, górą był łódzki bramkarz. To była najlepsza okazja do zdobycia bramki. Odnotujmy jeszcze "główkę" z pierwszej połowy Sobocińskiego, po której piłka przeleciała metr nad poprzeczką. W 88 minucie sytuacje ratować próbował Arkadiusz Kubik. Jego mocne uderzenie zatrzymał jednak Łakomy.
    - To było zamieszanie w polu karnym. Szkoda, że jeden z zawodników ŁKS-u wybił piłkę głową praktycznie już z linii bramkowej - relacjonował A. Kubik. - Ale tych sytuacji strzeleckich było dzisiaj stanowczo za mało. Zawiedliśmy kibiców. Może dobrze, że już w środę gramy w Pucharze Polski z Górnikiem Łęczna. Musimy zrobić wszystko, żeby się zrehabilitować.
    A mecz z Łęczną już w środę o 15.30 na "odczarowanym" stadionie przy ul. Słonecznej. Jedno jest pewne Jagiellonia z całą pewnością nie będzie jego faworytem.

    Jagiellonia Białystok - ŁKS Łódź 0:2 (0:0)
    Bramki: Barkaniczkow 80, Piątkowski 90 (+2)
    Jagiellonia: Krzyształowicz-nota 1,5 - Zalewski-2,5, Nawotczyński-1,5 (86 Ł. Kubik-niesklasyfikowany), Napierała-2, A. Kubik-2,5 - Jakubowski-2,5 (66 Łatka-2,5), Kompała-1,5, Markiewicz-2,5, Sobolewski-3,5 - Konon-3, Sobociński-1,5 (71 Żuberek-2).
    ŁKS: Wyparło - Łakomy, Kościuk (51 Łochowski), Sierant, Radunović - Piątkowski, Dżikia (76 Barkaniczkow), Kłus, Mysona - Niżnik, Sypniewski (86 Sotirović).
    Żółta kartka: Piątkowski (ŁKS). Widzów: 3 000. Sędziował: Piotr Pielak (Warszawa) - nota 4. Skala ocen 0-6.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Polecamy

      "Między nami dziewczynami". Poradnik dla mam i córek

      Lupus Media - białostocka agencja podbija rynek reklamowy

      Lupus Media - białostocka agencja podbija rynek reklamowy

      Dożynki 2017 - zobacz dodatek

      Dożynki 2017 - zobacz dodatek

      Dołącz do naszego newslettera i odbierz prezent

      Dołącz do naszego newslettera i odbierz prezent

      Gry On Line - Zagraj Reklama