Współczesna
    TV

    Współczesna TV

    Rozwiń
    Współczesna
    TV
    Zwiń

    Współczesna TV

    Współczesna TV, czyli nowa telewizja internetowa. Od poniedziałku do piątku specjalnie dla Was tworzymy ekskluzywne materiały wideo dotyczące regionu!

    (KS)

    Gazeta Współczesna

    Aktualizacja:

    Gazeta Współczesna

    Uważam, że Damian Staniszewski trafi do Jagiellonii. Jesteśmy bliscy porozumienia - wypalił Janusz Olędzki, od niedawna doradca zarządu ds. transferów. Dziwna to teza zważywszy, że negocjacje między białostockim klubem a menedżerem zawodnika Piotrem Tyszkiewiczem zostały zerwane.
    Sytuacja Staniszewskiego zmienia się jak w kalejdoskopie. Już w ubiegłym tygodniu temat pojawiał się i znikał. Wreszcie w sobotę uzyskano konsensus. Tak przynajmniej się wydawało. We wtorek miało dojść do sfinalizowania umowy i tu pojawił się duży problem.

    Telefony Olędzkiego
    - Owszem, wcześniej uzgodniliśmy warunki finansowe. Uważamy jednak, że muszą być one zależne od formy sportowej, jaką prezentuje piłkarz - powtarza niestrudzenie dyrektor operacyjny Jagiellonii Artur Kapelko (prezes klubu Wojciech Sularz przebywa za granicą). - Pan Tyszkiewicz był innego zdania i rozmowy stanęły w martwym punkcie.
    Ale Tyszkiewicz twierdzi zupełnie co innego. - Działałem fair. Był czas na negocjacje i wszystko ustaliliśmy. Mam dowody na to, że rozmowy zostały zakończone - mówi. Menedżer Staniszewskiego idzie nawet dalej. - W tym, że nie doszło do podpisania kontraktu, niemałą rolę odegrał pan Olędzki. Wykonywał jakieś niejasne telefony do Damiana. Mówił mu, że ma wracać do Włocławka. W czyim imieniu on działa? Już nie wiem o co w tym wszystkim chodzi - irytuje się Tyszkiewicz.

    Dogadamy się!
    Olędzki nie ukrywa, że kontaktował się ze Staniszewskim. - Pytałem, czy chce przejść do Jagiellonii. Usłyszałem, że jest zainteresowany. Myślę, że wkrótce się dogadamy - podkreśla. - Problem leży gdzie indziej. Nie możemy działać w ciemno. Musimy zorientować się, czy zawodnik jest w stanie rozwiązać swój kontrakt. Prawnicy Kujawiaka też przecież działają.
    Tyszkiewicz jednak nie ma wątpliwości. Cytuje dokładną treść jednego z paragrafów umowy. Powołując się na ten przepis, Staniszewski wypowiedział kontrakt Kujawiakowi.
    - Nie działam pod wpływem emocji. Właśnie wysyłam oficjalne pismo do Jagiellonii. Oczekuję na nie oficjalnej odpowiedzi. Chcę wyjaśnienia tej sprawy. Dopóki to nie nastąpi, nie będzie żadnych rozmów - kończy zdecydowanym głosem Tyszkiewicz.
    Niestety, wczoraj nie udało się nam skontaktować z samym Staniszewskim. Jego menedżer zapewnia, że ma już rozwiązaną umowę z Kujawiakiem. Nie będzie też problemów ze znalezieniem dla niego nowego pracodawcy, bo zawodnik ma sporo ofert.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Polecamy

      "Między nami dziewczynami". Poradnik dla mam i córek

      Lupus Media - białostocka agencja podbija rynek reklamowy

      Lupus Media - białostocka agencja podbija rynek reklamowy

      Dożynki 2017 - zobacz dodatek

      Dożynki 2017 - zobacz dodatek

      Dołącz do naszego newslettera i odbierz prezent

      Dołącz do naszego newslettera i odbierz prezent

      Gry On Line - Zagraj Reklama