- Podlasie może być potęgą w dziedzinie rozwoju technologii produkcji żywności i to nie tylko w kraju. Cały świat idzie w kierunku automatyzacji rolnictwa, a to dla nas ogromna szansa - mówił Adam Ławicki, prezes zarządu White Hill z Białegostoku. - Plan Morawieckiego powinien to uwzględniać.

Jednak Plan na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, przygotowany przez Ministerstwo Rozwoju, właściwie pomija Podlasie jako miejsce, gdzie może rozwijać się jakikolwiek przemysł w ramach projektu wspieranego przez państwo. Inaczej natomiast widzą rolę województwa podlaskiego przedsiębiorcy skupieni wokół Klastra Obróbki Metali. Jeszcze do końca listopada chcą przygotować projekt rozwojowy pod roboczym hasłem „Dolina Rolnicza” i przedstawić go wicepremierowi Morawieckiemu.

- Projekt ma się opierać na automatyzacji rolnictwa, to ono ma nam zbudować w kraju i na świecie przewagę konkurencyjną.

Mamy w tej dziedzinie ogromny potencjał: jesteśmy już bardzo silnym graczem w budowie maszyn rolniczych, mamy swoje ośrodki badawcze i powstają nowe, bardzo dobre firmy z branży IT, znakomity park maszynowy na Politechnice Białostockiej, no i mam nadzieję, że nie bez znaczenia jest fakt, że ministrem rolnictwa jest Krzysztof Jurgiel - podkreśla Adam Ławicki. - Potencjał jest, ale rozdrobniony. Musimy działać wspólnie w dziedzinie, która na długie lata uczyni Podlasie potęgą gospodarczą. Chcemy, żeby ministerialni urzędnicy dostrzegli ten potencjał.

Jednak jego wizja rozwoju regionu i branży wykracza poza to co dziś czy jutro. Według niego patrzenie na to, czego obecnie potrzebuje rynek, to zbyt mało i niczego nie zmieni w biznesie ani na rynku pracy. Dalej będziemy na gospodarczych peryferiach Europy, a młodzi ludzie będą opuszczać i region, i kraj.

- Musimy rozwijać się z myślą o przyszłości, gdzie mamy być za pięć, dziesięć czy dwadzieścia lat. Nie - teraz. Inaczej to się nie uda - podkreśla Ławicki.

Marzenia o potędze gospodarczej regionu nie spełnią się jednak bez wsparcia państwa. Przede wszystkim bez wsparcia finansowego (ok. miliarda złotych), handlowego (m.in. ułatwianie kontaktów, pomoc w zdobywaniu rynków zbytu) i politycznego.

- O resztę zatroszczymy się sami. Musimy mieć mnóstwo pomysłów, nie jeden-dwa, a kilkadziesiąt,  które mogą zrewolucjonizować rynek. Możemy podnieść swoją konkurencyjność o kilka procent. Dziś wiele technologii kupujemy na świecie, a chcemy, aby to inni kupowali naszą technologię - Adam Ławicki jednym tchem wymienia efekty, jakie może przynieść wdrożenie projektu Dolina Rolnicza.