Selekcja w klubach. Klient musiał opuścić pub, bo był w...

Selekcja w klubach. Klient musiał opuścić pub, bo był w dresach

Piotr Walczak piotr.walczak@mediaregionalne.pl

Gazeta Współczesna

Aktualizacja:

Gazeta Współczesna

Klient musiał opuścić pub, bo był w dresach

Klient musiał opuścić pub, bo był w dresach ©Rys. G. Radziewicz

Wszedłem do pubu, nikt mnie nie zatrzymywał, kupiłem piwo. A po chwili barman powiedział, że muszę wyjść z lokalu, bo jestem w dresach. Jak tak można? Przecież kilka minut wcześniej zapłaciłem za to piwo - mówi Czytelnik
Klient musiał opuścić pub, bo był w dresach

Klient musiał opuścić pub, bo był w dresach ©Rys. G. Radziewicz

Wszedłem do pubu, nikt mnie nie zatrzymywał, kupiłem piwo. A po chwili barman powiedział, że muszę wyjść z lokalu, bo jestem w dresach. Jak tak można? Przecież kilka minut wcześniej zapłaciłem za to piwo - poskarżył się nam zbulwersowany białostoczanin pan Błażej (nazwisko do wiadomości redakcji).

Działo się to w Pub Fiction, w centrum Białegostoku. Jego właściciel, Kamil Domanowski, broni się tłumacząc, że ludzi w dresach nie obsługuje się w większości białostockich lokali.

- Jeśli barman nie zauważył spodni dresowych i sprzedał piwo, powinien zwrócić pieniądze i grzecznie przeprosić - przyznaje jednak. I dodaje, że najczęściej ludzie noszący dresy są klientami agresywnymi, nastawionymi na rozróby. Noszą dresy, aby pokazać, że są groźni.
Przyznaje, że jest to pewne uogólnienie i uproszczenie, dlatego do każdej osoby w dresie obsługa podchodzi z szacunkiem. - Grzecznie stwierdzamy, iż zapraszamy innym razem, w innych spodniach - zapewnia.

Podobnie robią szefowie klubu M7 w Białymstoku. - Nie jesteśmy już tak restrykcyjni jak jeszcze niedawno, choć w dresach klientów też nie wpuszczamy, źle się kojarzą - przyznaje Tomasz Hancewicz, właściciel. - Mieliśmy selekcjonerkę, ale pomysł się nie sprawdził, klienci narzekali, selekcja ich odstraszała. Teraz nie można stawiać wygórowanych warunków, bo konkurencja jest na tyle duża, że ludzie wybierają inne lokale.

Jak się jednak okazuje, na dresy w wielu miejscach nikt nie zwraca uwagi i nie zawraca sobie głowy selekcją. Szczególnie jeśli nie jest to dyskoteka, a zwykły pub. Klientów nie wyprasza się np. z Tawerny Portowej, o ile przyzwoicie się zachowują.


- Nie prowadzimy żadnej selekcji, nie stwarzamy problemów, nie zwracamy uwagi na to, kto jak jest ubrany - mówi z kolei Emil Skwarczyński, menedżer Piwiarni Warki.
Sama selekcja nie zaskakuje nawet prawników. Mec. Monika Gładoch, ekspert Pracodawców RP, nie dopatruje się w tym dyskryminacji. Twierdzi, że to raczej prawo właściciela do tego, aby klienci stosowali się do wymogów, jakie obowiązują w jego lokalu. Klient może, ale nie musi przecież skorzystać z oferty.

Ale uważa, że w przypadku pana Błażeja barman popełnił błąd. Tak zwana umowa sprzedaży w celu spożycia piwa została zawarta przez strony. Barman powinien więc poczekać, aż klient dopije.

Prawnicy uważają też, że nasz Czytelnik powinien najpierw poskarżyć się właścicielowi. - Może również powiadomić o zaistniałej sytuacji miejskiego lub powiatowego rzecznika praw konsumenta - sugeruje Joanna Ułasiuk z Omega Kancelarie Prawne. - Warto byłoby też rozważyć złożenie powództwa przeciwko właścicielowi lokalu o ochronę dóbr osobistych, jeżeli konsument poczuł się urażony, dotknięty czy wręcz poniżony.

Właściciel Pub Fiction zapewnił nas, że jeśli pan Błażej czuje się urażony, to zwróci mu pieniądze za piwo, albo postawi na swój koszt drugie. Oczywiście, jeśli przyjdzie bez dresu.


Czytaj e-wydanie »

Komentarze (34)

Wszystkie komentarze (34) forum.wspolczesna.pl

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Polecamy

Sprawdź ramówkę oraz najciekawsze informacje filmowe

Sprawdź ramówkę oraz najciekawsze informacje filmowe

12 Tenorów w Białymstoku. Bilety już w sprzedaży

12 Tenorów w Białymstoku. Bilety już w sprzedaży

Zamów prenumeratę Gazety Współczesnej na 2016 rok

Zamów prenumeratę Gazety Współczesnej na 2016 rok