Karetka pędziła na sygnale do biegunki

Karetka pędziła na sygnale do biegunki

Katarzyna Ostrowska kostrowska@wspolczesna.pl

Gazeta Współczesna

Aktualizacja:

Gazeta Współczesna

– Nie bądźmy egoistami – apeluje Elżbieta Wielgat z grajewskiego pogotowia. – Przez takie głupie żarty zespół ratunkowy może nie dotrzeć do osób faktycznie

– Nie bądźmy egoistami – apeluje Elżbieta Wielgat z grajewskiego pogotowia. – Przez takie głupie żarty zespół ratunkowy może nie dotrzeć do osób faktycznie potrzebujących pomocy

A miał być zawał.
– Nie bądźmy egoistami – apeluje Elżbieta Wielgat z grajewskiego pogotowia. – Przez takie głupie żarty zespół ratunkowy może nie dotrzeć do osób faktycznie

– Nie bądźmy egoistami – apeluje Elżbieta Wielgat z grajewskiego pogotowia. – Przez takie głupie żarty zespół ratunkowy może nie dotrzeć do osób faktycznie potrzebujących pomocy

Wzywanie ekipy ratunkowej ot tak dla żartu, czy zabawy to czysty egoizm - podkreśla Elżbieta Wielgat, pielęgniarka, która od lat pracuje w grajewskim pogotowiu.

Ostatnio odebraliśmy zgłoszenie, w którym nastolatka poinformowała nas, że jej koleżanka straciła przytomność i nie ma z nią kontaktu - relacjonuje Elżbieta Wielgat, pielęgniarka koordynująca dyspozytorkę w grajewskim pogotowiu. - Zgłoszenie było bardzo wiarygodne, ponieważ dziewczyna podała wszystkie niezbędne dane.

Jednak gdy zespół ratowniczy pojechał pod wskazany adres, drzwi były zamknięte. Tak zdarza się bardzo często. Pomimo ciągłych apeli, które pojawiają się nie tylko w prasie czy telewizji.
- Pamiętajmy, że nieuzasadnione wezwanie karetki, może stanowić zagrożenie dla drugiego człowieka, który rzeczywiście potrzebuje pomocy - apeluje pielęgniarka.

Dramaturgia musi być

Zazwyczaj osoby wzywające pogotowie ratunkowe celowo podnoszą dramaturgię sytuacji, wszystko po to żeby uwiarygodnić wezwanie karetki pogotowia ratunkowego.

- W ostatnim czasie dostaliśmy wezwanie do zawału - mówi dyspozytorka grajewskiego pogotowia. - Mężczyzna wzywający podał tylko swoje dane, powiedział, że to zawał i odłożył słuchawkę. Kiedy zespół ratunkowy pojechał we wskazane miejsce okazało się, że chodzi o biegunkę, a nie zawał.
Zgłaszający robią takie rzeczy w przekonaniu, że gdy zgłoszą cięższy przypadek, karetka na pewno przybędzie szybciej.

To słono kosztuje

- Oczywiście, że prowadzimy ewidencję fałszywych przypadków, ale jest ich tak wiele, że niestety na chwilę obecną nie jesteśmy w stanie tego zliczyć - mówi Jadwiga Romejko, przełożona pielęgniarek w Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Łomży. - Często zdarza się tak, że zgłaszający nie podaje swoich danych osobowych lub są one fałszywe, a więc ciężko jest wyegzekwować wobec takich osób jakąkolwiek karę.

Za fałszywy alarm grozi nie tylko grzywna, ale także areszt.

Komentarze (2)

Wszystkie komentarze (2) forum.wspolczesna.pl

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Polecamy

Zamów prenumeratę Gazety Współczesnej

Zamów prenumeratę Gazety Współczesnej

Już jest! Czytaj 2. numer Magazynu Explorer

Już jest! Czytaj 2. numer Magazynu Explorer

Ogłoszenia drobne

Ogłoszenia drobne