Jesteś tu: Strona główna Magazyn Artykuł

Seks, nagość, piękne kobiety i... trumny. Tego jeszcze nie widziałeś (zdjęcia)

Dodano: 7 listopada 2010, 12:45 Autor:

Dziewczyny i trumny pozowały na plażach, na zabytkowym moście i w wynajętych stodołach. Efekty pracy można podziwiać w specjalnym kalendarzu.

Dziewczyny i trumny pozowały na plażach, na zabytkowym moście i w wynajętych stodołach. Efekty pracy można podziwiać w specjalnym kalendarzu. (fot. Fot. P. Falencik Smartfotos.pl)

Trudno dziś znaleźć towary, których nie zachwalają ładne modelki. Ich piękne ciała reklamują nawet... trumny.
Przeczytaj więcej
Niektóre modelki, gdy dowiadywały się, że będą fotografowane z trumnami, odmawiały. Te, które zdecydowały się pracować przy zdjęciach do kalendarza, są bardzo zadowolone.

Niektóre modelki, gdy dowiadywały się, że będą fotografowane z trumnami, odmawiały. Te, które zdecydowały się pracować przy zdjęciach do kalendarza, są bardzo zadowolone.

Dlaczego 96 trumien dla ofiar smoleńskiej tragedii sprowadzono z Włoch, skoro Polska jest jednym z największych producentów w Europie? Zarobili Włosi, przepłacili Polacy, a krajowi producenci, tacy jak np. Zakład Przemysłu Drzewnego Lindner z Wągrowca, mogliby je wykonać w ciągu jednej zmiany? No, może dwóch, gdyby zamawiający zamówił np. wycięte w drewnie godło lub inne akcenty.

W wągrowieckich trumnach na ostatni spoczynek wybierają się Niemcy, Skandynawowie, Włosi i Francuzi. Tu powstaje ponad 100 tys. trumien rocznie. Producent takiej marki znajduje się niecałe 80 km od Bydgoszczy.

– Dobra trumna jest po prostu meblem najwyższej jakości – tłumaczy Zbigniew Lindner, właściciel wągrowieckiej firmy. – Kiedy się rodzimy, potrzebujemy kołyski, później dobrego łóżka, a jak umieramy – trumny. Obojętnie, czy trumna to tzw. socjal, czy full wypas, robimy je na tych samych maszynach i dbamy o jakość. Czy ktoś będzie zadowolony ze złego, niewygodnego krzesła, stołu czy łóżka? A dlaczego wybieramy złej jakości trumny, w których zmarli zapadają się z dnem w ziemi? Robione byle jak, często w szopach czy garażach. I jeśli nawet się świecą, to mogą być zrobione z mokrego lub słabej jakości drewna.

Inna trumna dla koniarza, inna dla motocyklisty

Szacuje się, że 60 – 80 procent Amerykanów interesuje się swoim pochówkiem za życia. Sami wybierają model trumny, ustalają szczegóły uroczystości pogrzebowej. Gdyby zrobił to Polak, to właściciel firmy pogrzebowej spadłby z krzesła, że za życia ktoś interesuje się takimi szczegółami. A kiedy odchodzą nasi bliscy, to jesteśmy bezradni. Nie wiemy co zrobić.

– Rodzina, która pełna żalu i smutku przychodzi do zakładu pogrzebowego, wybiera ukochanej osobie to, co akurat jest w sprzedaży – mówi Zbigniew Lindner. – Ale po co kupować złą trumnę? Ona może być elementem świadomego życia człowieka. Niech ten dobry mebel powie o pasjach zmarłego, będzie wyrazem hołdu. Mamy trumny dla artystów, muzyków, koniarzy czy motocyklistów. Można zamówić dowolne zdobienie.

Niemiec uczył Polaków robić trumny

Wszystko zaczęło się od teścia Zbigniewa Lindnera, który na Zamojszczyźnie prowadził gospodarstwo tartaczne. Przeprowadzili się do Wągrowca, gdzie również prowadzili tartak. Zaczynali od produkcji elementów ogrodowych i meblowych m.in. dla Ikea. – Poznaliśmy z żoną Niemca robiącego trumny – wspomina właściciel wągrowieckiej firmy. – Przekonał nas do tego biznesu. Nauczył obsługiwać maszyny, nawet ludzie żartowali, że Niemiec przyjechał uczyć Polaków robić trumny. To byłą najlepsza szkoła. Przed wejściem Polski do Unii Europejskiej kupiliśmy zachodnie technologie, skorzystaliśmy z kilku programów unijnych na rozwój zakładu.

Wągrowiecka firma właśnie wchodzi na niemiecki rynek z tzw. zieloną linią. Dziś ludzie dbają o ekologię odpowiednim stylem życia, zdrową żywnością i odzieżą, to dlaczego nie mieliby zadbać o ekologiczną trumnę? Z wyciętym plastrem miodu, symbolem jin i jang, Buddą, gwiazdą Dawida, półksiężycem z gwiazdą (dla francuskich muzułmanów) lub tradycyjnym zdobieniem odnoszącym się do religii katolickiej? Wszystko rozłoży się w ziemi.

Dziewczyny i trumny pozowały na plaży

Tylko gdzie w tej opowieści dziewczyny i trumny z kalendarza?
Bartłomiej Lindner wraz z bratem wychowywali się wśród desek i trocin, co wspomina dziś z uśmiechem. Kalendarze to jego pomysł i jest z niego dumny.

– Większość ludzi zniesmaczonych i oburzonych kalendarzami nie rozumie tematu – tłumaczy. – Nie jesteśmy zakładem pogrzebowym, a firmą produkcyjną. Każdy, kto coś produkuje wie, że u odbiorców musi wyrobić się świadomość marki. Za tym idzie sprzedaż. Skąd odbiorcy mają wiedzieć, że nasz wyrób jest lepszy? Jak do nich dotrzeć? Na dziesięć zakładów pogrzebowych osiem słyszało o naszym kalendarzu. O to chodziło!

Przygotowując tegoroczny kalendarz zjechali w poszukiwaniu plenerów całe Pomorze. Dziewczyny i trumny pozowały na plażach, na zabytkowym tczewskim moście czy w wynajętych stodołach. Było tak: wypatrzyli ciekawą ruinę czy stodołę, to od razu pytali, czy właściciel ją wynajmie, ten zgadza się i pyta: a co będzie fotografowane? Dziewczyny. – W porządku! – zgadza się właściciel. – I trumny – dodawali. Wówczas gospodarz najczęściej dziękował. Szukali więc dalej...

Podobnie było z modelkami. Najpierw przejrzeli zdjęcia, potem proponowali stawki, a kiedy się zgadzały, uprzedzali o trumnach. Część rezygnowała.

Przy drugiej edycji kandydatkom do zdjęć od razu mówiono, że będzie to kalendarz firmy produkującej trumny.

Modelka była zszokowana

Modelka Aleksandra Majorek do tej pory brała udział w pokazach mody, reklamowała bieliznę, stroje dzienne, suknie wieczorowe, artykuły motoryzacyjne, salony piękności. Gdy zaproponowano jej sesję zdjęciową z trumnami, była zszokowana propozycją i samym pomysłem.

– Poprosiłam o tydzień do namysłu i podesłanie zdjęć z tegorocznego kalendarza, ponieważ wcześniej o nim nie słyszałam ani nie miałam sposobności obejrzenia – opowiada. – Kiedy zobaczyłam pierwsze zdjęcie, a na nim piękną kobietę w sukni ślubnej siedzącą na trumnie na cmentarzu, poczułam się niesamowicie, zobaczyłam tam siebie. Wstrząsnęło to mną, ponieważ pięć lat temu byłam bardzo szczęśliwa, miałam marzenia i plany razem ze swoim ukochanym mężczyzną. Niestety w Wielką Sobotę roku 2005 gdy wróciłam ze spaceru, odebrałam telefon od jego mamy. "Maciek nie żyje, zginął godzinę wcześniej w wypadku motocyklowym”.

Doznałam szoku wszystkie marzenia runęły. Dostałam go niespodziewanie w szczęśliwym darze od losu i równie niespodziewanie go straciłam. Patrząc na to zdjęcie czułam się jak ta kobieta z kalendarza. Te refleksje skłoniły mnie do podjęcia decyzji – wzięłam udział w projekcie. Dziś jestem spełnioną kobietą, mam kochającego i wyjątkowego mężczyznę oraz dwójkę cudownych dzieci. Ale zadra w sercu po ogromnej stracie na zawsze pozostanie. Jeśli chodzi o sposób, w jaki produkt został zareklamowany, to fakt jest niezwykły. Większość ludzi widzi wyłącznie erotyzm, ale tak naprawdę poprzez mroczne scenki kalendarz nie tylko odbieram jako reklamę firmy, ale również jako manifest przeciwko złu, które nas otacza.

Babcia zabrała kalendarz do klubu

– Polacy mają dziwną mentalność – mówi Bartłomiej Lindner. – Zachowujemy się jak małe dzieci, które zamykają oczy, kiedy widzą coś złego. Problem nie znika. Mamy przekonanie o własnej nieśmiertelności: ja nie umrę, ale mój sąsiad – tak.

Jego ulubioną maksymą są słowa pisarza Marka Tweina: "Starajmy się tak żyć, by – gdy przyjdzie nam umierać – żałował nas nawet właściciel zakładu pogrzebowego.” Cenne. Dodaje, że młodzi ludzie reagują na kalendarze zwyczajnie i raczej z uśmiechem.

– Większość mówi, że to ich nie szokuje, ale co na to powiedziałaby babcia? – opowiada Bartłomiej. – A przecież starsi są bardziej oswojeni ze śmiercią. Moja babcia zabrała kalendarz do klubu seniora i pokazała go wszystkim. Nikt się nie oburzał.

Opowiada, że wśród zarzutów pojawiają się głosy o roznegliżowanych, półnagich modelkach.
– Kwestia nazewnictwa – stwierdza. – Czy kobieta w stroju kąpielowym na plaży jest półnaga? A może dopiero występująca toples? Każdy ma swoją definicję. Seksualność musi bić z kalendarza, ale to nie jest pornografia.

Sam nazywa zdjęcia z kalendarza "delikatnymi aktami erotycznymi”. W kalendarzu na 2011 rok wystąpili już modele, bo spotkali się z zarzutem, że pierwszy kalendarz jest wyłączne dla mężczyzn. Ale faceci to lepszy target. Przyszłoroczny osadzony jest w klimacie lat 30. Prohibicja, broń, przemoc, whisky, karty i kasyna. No i trumny.

Bar w kształcie trumny

Bartłomiej Lindner ma jeszcze swoje wielkie marzenie. Postawić w Wągrowcu bar w kształcie trumny, który jednocześnie będzie największą trumną świata. Wnętrze w tym samym klimacie: bar, stoły, ławy – trumny. No i odpowiednie menu.

– W Szymbarku jest odwrócona chata, do której walą tłumy, to czemu w Wągrowcu nie miałby stanąć taki bar? Każdy by do nas przyjechał – mówi z przekonaniem.

Czytaj więcej o:
  • kobiety zdjęcia
  • modelki zdjęcia
  • modelkiprzy trumnach
  • nago
  • piękne kobiety
  • seks
  • sex zdjęcia
  • zdjęcia seks
Przeczytaj kolejny artykułzamknij okno X

Panowie, którzy żyją z igłą w dłoni

Najciekawsze artykuły
z Mediów Regionalnych
Najciekawsze artykuły
z Mediów Regionalnych
alarm24 Kliknij i wyślij nam swojego newsa!
Brak ankiety.

Kontakt z reklamą »

Kontakt z redakcją »

Kontakt z marketingiem »

Zadzwoń 0 800 127 067

Napisz maila:

Napisz na Gadu-Gadu: 37427244

Napisz na Skype: dyzurny

Serwisy tematyczne

Serwisy społecznościowe

wspolczesna.pl jest częścią grupy Media Regionalne

Media Regionalne sp. z o.o. w Warszawie zastrzegają, iż rozpowszechnianie jakichkolwiek artykułów i materiałów zamieszczonych w portalu www.wspolczesna.pl jest dozwolone wyłącznie z zachowaniem warunków korzystania z treści. Jakiekolwiek użycie treści wykraczające poza ww. warunki jest zabronione bez pisemnej zgody Mediów Regionalnych i nabycia licencji. Sprawdź, w jaki sposób możesz uzyskać licencję na wykorzystanie treści.

Naruszenie tych zasad jest łamaniem prawa i grozi odpowiedzialnością karną.

Polityka dotycząca plików cookie

Wszelkie prawa zastrzeżone. Media Regionalne sp. z o.o. w Warszawie. 2001-2014.